
Kończymy okres Wrestle Kingdom, a jak lepiej zakończyć go niż poprzez recenzję największego show? Zapraszam więc na nią, żeby przypomnieć sobie, co się działo w Tokyo Dome 4 stycznia!

Katsuya Murashima & Masatora Yasuda vs. Shoma Kato & Tatsuya Matsumoto - * ¾*
Klasyczna walka Young Lionów, która miała stałe elementy tego typu walki. Fajnie, że mogli się oni pokazać na największej japońskiej scenie ze wszystkich. Murashima i Kato są chyba powoli przygotowywani do wyjazdów, więc to pewnie było jedno z ich pożegnań przed tym, jak pojadą podbijać Europę bądź Meksyk.
NJPW World Television Championship Match - * * * ¾*
Wydaje mi się, że dobrze się stało, iż ta walka jednak ostatecznie był w pre-show. Panowie dzięki temu mieli wystarczająco dużo czasu, w którym mogli pokazać pełnię swoich możliwości. Dostaliśmy też trochę comedy wrestlingu związanego z tym, co zazwyczaj możemy oglądać w DDT i fajnie, że tak się stało, bo tak powinno to wyglądać. Jeśli do ringu NJPW wkraczają goście z innych federacji, to niech pokazują to, z czego są zazwyczaj znani. Chris Brookes udowodnił to, o czym pisałem w zapowiedzi, a więc, że jest bardzo dobrym wrestlerem i mam nadzieję, że będzie pojawiać się częściej na niebieskiej macie, a docelowo może nawet podpisze kontrakt z NJPW. Myślę, że spokojnie mógłby utrzymać się w upper mid-cardzie, a może nawet pokusić się o zdobycie jakiegoś pasa. Na razie Phantasmo broni jednak tytuł TV i teraz przed nim kolejna obrona z Takeshitą. Moje uwielbienie do zestawienia tej dwójki jest znane, więc cieszę się, że tak to się potoczyło. Zobaczymy, w jakim kierunku zostanie też to rozpisane. Czekam na New Beginning in USA.
Never Openweight Six Man Tag Team Championship Tornado Ranbo - * * ½*
Duży chaos. Za duży. Zdecydowanie lepiej byłoby, gdyby był to Gauntlet Match i teamy miały pojedyncze walki 3 na 3 i wchodziły po skończeniu poprzedniej walki. Wyglądałoby to dużo lepiej i poszczególne drużyny mogłyby się lepiej pokazać pod względem ringowym. Być może wypadałoby to także lepiej realizacyjnie, gdyż mam wrażenie, że przez ten chaos kamerzystom umknęło wiele szczegółów łącznie z jedną z eliminacji. Tak to nie powinno wyglądać. Było jednak jak było i jakkolwiek będę dalej narzekał już tego nie zmienię. Zaskoczony jestem tym, że tytuły trafiły do TMDK. Byłem przekonany, że zgarną oni normalne pasy tagowe, a trójki powędrują do kogoś z Hontai. Niemniej jednak patrząc na to, że weekend WK się kończy to dobrze jednak, że te pasy mają i mówiąc szczerze mam nadzieję na długi reign, z wieloma obronami z różnych frakcji. Spokojnie można tutaj zrobić zestawienia na cały rok, które będą nas dużo bardziej ekscytować niż ciągłe walki Yano i spółka vs. House of Torture.
IWGP Women’s & NJPW Strong Women’s Championships Double Title Match - * * *
Dobra walka i panie stanęły na wysokości zadania, którym było pokazanie się z jak najlepszej strony w nie aż tak długim czasie. Ten niedługi czas i miejsce w karcie sprawia, że nie do końca podoba mi się po fakcie idea, że to była walka o dwa pasy. Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem byłoby tu postawienie jednego z tytułów na szali, a zrobienie pojedynku Title for Title - mimo że to pasy NJPW są na szali - zostawiłbym na jakąś dużą galę Stardom, gdzie spokojnie mógłby to być main event. Zwycięstwo Syuri może być szokujące z tej perspektywy, że była ona zdecydowanie mniej promowana w mediach przed tą walką. Poza tym Kamitani jako pierwsza kobieta w historii dostała MVP Tokyo Sports. No aż się prosiło o to, żeby w mocny sposób podkreślić jej dobry rok i uhonorować w Tokyo Dome. Mam nadzieję, że, tak czy inaczej, Saya wróci na wrestlingowy szczyt i tego jej życzę. Zobaczymy też, w jakim kierunku pójdzie Syuri, jeśli chodzi o obrony. Na razie została zapowiedziana na gale w Ameryce i tam pewnie przyjdzie czas na pierwszą obronę tytułów.
David Finlay & Gabe Kidd & Shingo Takagi & Drilla Moloney & Hiromu Takahashi vs. United Empire - * * * *
Wydawaćby się mogło, że jeśli do ringu w zwykłym tag team matchu bez stypulacji wejdzie dziesięciu facetów, to będzie widowisko na max dwie i pół gwiazdki. Ta dziesiątka, która znalazła się jednak w tym pojedynku zadała spory kłam tej teorii i wszyscy dołożyli coś od siebie, żeby ta ocena była aż tak wysoka. Jeśli chodzi o brakującego członka Empire, to muszę przyznać, że, tak jak pewnie większość z Was, byłem zaskoczony, że to Jake Lee pojawił się i zawalczył. Wydawało mi się, że już nigdy się nie wyleczy z kontuzji, a on nie dość, że to zrobił, to jeszcze zgarnął tu pinfall i w przyszłości pewnie będzie pretendentem do głównego tytułu. Wygląda też na to, że to nie koniec tej rywalizacji i w Osace oraz w Stanach będziemy świadkami jej kulminacji za pomocą różnych singlowych i tag teamowych pojedynków. Kto wie, może pociągną to jeszcze dłużej i dostaniemy kolejny Dog Pound Cage Match.Cieszy na pewno to, że dzieje się coś z United Empire i że znów będą oni mocni. Dołączenie Jake’a, Andrade i potencjalny powrót Ospreay’a zdecydowanie wzmacnia tę frakcję i nie zdziwię się, jeśli wkrótce dostaną oni sporo pasów. Zobaczymy też, w jakim kierunku podąży Callum Newman, bo wygląda na to, że wkrótce dostaniemy jego pełnoprawny heel turn i być może także feud z Willem, kiedy ten się wyleczy. Jeśli tak, to będzie to duże wyzwanie dla młodego Brytyjczyka, ale jak najbardziej chce to zobaczyć.
Ciekawy też jestem też tego, jak dalej wypali projekt Unbound Company. Założenie samo w sobie jest fajne i dobrze, że w końcu przestali udawać i będziemy mieli poważną frakcję, a nie nie wiadomo co. Mam tylko nadzieję, że nie będzie to oznaczać, iż w tak słaby sposób pożegnany i pogrzebany został Bullet Club. Byłoby to co najmniej słabe, bo ta frakcja nie zasługuje na to, żeby umrzeć, a już na pewno nie w taki sposób.

IWGP Junior Heavyweight Championship #1 Contender Four Way Match - * * ¾*
Bardzo krótkie, szybkie i dynamiczne to było, ale jest to też swego rodzaju odmiana. Z drugiej strony może to i lepiej, że się z tym za bardzo nie pieprzyli, bo mogłoby to temu starciu zaszkodzić. Jak na czas, który dostali, to panowie wyciągnęli z tego maxa. Fajnie, że cały plan Doukiego i SHO nie wypalił i że powstrzymali go także tag team partnerzy wszystkich pozostałych uczestników Four Wayu. Boli trochę zwycięstwo El Desperado, bo od września mamy praktycznie tylko jego i Doukiego w obrazku walk mistrzowskich. Z drugiej strony DOUKI nie zrobił praktycznie nic, jeśli chodzi o swój reign, więc ktokolwiek, by się tutaj nie znalazł, to dobrze, żeby pokonał członka HoT i żeby na jakiś czas zniknęli oni z obrazka obu tytułów junior heavyweight.
Never Openweight Championship Match - * * *
Jestem naprawdę pozytywnie zaskoczony, tym jak w tej walce pokazał się Aaron Wolf. Bardzo mocno obawiałem się o to, jak wypadnie on w swoim debiucie i czy podoła tak dużej presji. Muszę powiedzieć, że podołał i poradził sobie z Evilem oraz praktycznie całym House of Torture. To, że w tej sytuacji Wolf wygra było niemalże pewne i oczywiste. Tak duża postać, jak on musiała tu po prostu wygrać i dla mnie nie było innej opcji. Wrestlingowo było to całkiem przyjemne do oglądania i jeśli Aaron dostanie lepszych wrestlerów do walk przeciwko sobie, to może być z niego kawał naprawdę niezłego wrestlera. Na razie jednak zawalczy z Nartią. Taki jednak urok tego, jak jesteś członkiem Hontai, że musisz poradzić sobie z House of Torture. Czy wolałbym, żeby było inaczej? Tak. Czy jestem zły na to, jak wygląda to zestawienie? Nie, ponieważ chce dać mu szansę. Z Evilem wypadło to, co najmniej znośnie, a wydaje mi się, że Narita jest ciutkę lepszym zawodnikiem ringowo i może wypracować naprawdę ciekawy pojedynek z Wolfem.Mam tylko dwie uwagi do tego, jak prowadzona jest postać Wolfa. Skoro już dostaje titantron i swoją muzykę na wejście, to niech dostanie też jakąś personę, a nie tak jak inni Young Lioni walczy w zwykłych czarnych gaciach. Drugiemu najważniejszemu mistrzowi w hierarchii w NJPW to po prostu nie przystoi. No i mimo wszystko Aaron mógłby trochę popracować nad sylwetką, bo jest ona po prostu słaba i mogłaby wyglądać o wiele lepiej. A jeśli nie, to niech wówczas zmieni strój, na taki, w którym jego postura będzie wyglądać nieco lepiej. Pierwsze wrażenie zrobił jednak bardzo dobre i będę z ciekawością śledził rozwój jego postaci.
IWGP World Heavyweight & IWGP Global Championships Double Title Match - * * * * * ¼*
Długo się rozkręcali. Można było mieć nawet w pewnym momencie wrażenie, że jest to bardzo nudne starcie. Niemniej jednak po pierwszych wolnych piętnastu minutach weszli na bardzo wysokie obroty i jak już na nie weszli to zostali na nich do końca. Dzięki temu dostaliśmy starcie godne main eventu Wrestle Kingdom, które jednak trafiło na zły rok. W wielu przypadkach WK byłaby to po prostu walka wieczoru. Tak się jednak nie stało, niemniej jednak panowie mieli swój WK Moment i w świetny sposób zakończyli swoją trylogię (choć pewnie jeszcze będziemy świadkami kolejnych rozdziałów tej historii). Bardzo ciekawym rozwiązaniem było też zakończenie walki przez Boston Crab. Jak wiadomo, jest to podstawowy chwyt, który stosują Young Lioni. Tsuji wrócił więc do tego, od czego zaczynał. Mieliśmy więc bardzo fajną klamrę tego, w jaki sposób człowiek, który zaczynał od Dojo, został mianowany jako jeden z nowych trzech muszkieterów, wchodzi na szczyt swojej ukochanej federacji i zostaje jej główną twarzą.Mam nadzieję na solidny i długi run Tsujiego i zapowiada się na to, że tak właśnie będzie. Gdyby tak nie było, to management nie zgodziłby się na wprowadzenie starego pasa IWGP Heavyweight. Podoba mi się także decyzja o tym, że będzie bronić tytułów osobno i na określonych zasadach. W sumie mogliby je zostawić, niezależnie od tego, kto będzie championem. Nieco mniej podoba mi się pomysł na to, że po to, żeby zawalczyć z Tsujim o pasy, trzeba będzie go „przekonać”. Ktoś chce walki o tytuł, to jak ma cię niby przekonać, jak nie tym, że pokaże wszystko, co najlepsze w starciu z tobą? To w zasadzie jest najlepsza okazja do tego i lepszej nie będzie. Poza tym musimy mieć jakiś build-up do walki o ten tytuł - potrzebne więc są warm-up tagi. Nie podoba mi się też to, że Tsuji zamierza bojkotować galę, w których walki o jego pasy nie będą main eventami. Aż tak dobrej pozycji Yota jeszcze nie ma, żeby to robić. Musi na to zapracować i to całkiem poważnie. Bardzo powiało mi to vibem Tetsuyi Naito. Osobiście odradzałbym taki sposób prowadzenia swojego panowania, ponieważ jak patrzę na to, jak wyglądały reigny Naito z głównym tytułem, to nie chce, żeby Tsuji podzielił jego los. Mam nadzieję, że nie podzieli i już w Osace zobaczymy jego dobrą walkę z Jakiem Lee, który swoją drogą jest bardzo ciekawym wyborem, jeśli chodzi o pierwszego pretendenta.

Hiroshi Tanahashi vs. Kazuchika Okada - * * * * * ½*
Chyba każdy wrestler chciałby mieć takie pożegnanie, jakie miał Hiroshi Tanahashi. Main event, walka oceniana solidarnie przez wiele osób powyżej pięciu gwiazdek i obecność wielu twoich dawnych rywali w trakcie pożegnania. Panie Triple H’u rób pan notatki jak żegnać swoją legendę po ponad dwudziestu latach kariery. Wrestlingowo panowie stworzyli wręcz arcydzieło. Dostaliśmy najlepsze, co mieli do zaoferowania i przez ponad pół godziny dostaliśmy wrestling na najwyższym poziomie. Był on na tak wysokim poziomie, że nie do końca wiedziałem, jak ocenić to starcie. Nie oczekiwałem tego i byłem naprawdę mega zaskoczony, tym, co dostałem w main evencie Tokyo Dome. Można było się obawiać tego, czy main event nie będzie gorszy niż co-main event. W końcu w nim byli młodzi zawodnicy w picku swojej kariery, walczący o dwa najważniejsze tytuły w federacji. Weterani jednak wyszli i tu można sparafrazować Kazimierza Grenia „Rude małpy, my jeszcze żyjemy” no i pokazali im, że wciąż mogą to zrobić. Bałem się bardzo o jakieś botche, zwłaszcza przy ryzykownych akcjach, takich jak Aces High poza ring, czy też Tombstone Piledrivery na podłogę. Przy pierwszej akcji Tanahashi łatwo mógł się połamać (DOUKI reference z zeszłego roku), a przy drugiej, jak widziałem jak Hiroshi wraca do ringu, to miałem tylko w myślach “Żeby wrócił, żeby nie było botcha z count-outem”. Dodało to jednak pewnej, fajnej dramaturgii i można się było dzięki temu wkręcać w to starcie. Wkręcona też była od początku do końca publika, która w Tokyo Dome chyba nigdy nie była tak głośna. No ale też jej ilość była zatrważająca. Sold-out i to na kilkanaście dni przed 4 stycznia to wielkie osiągnięcie, które głównie zawdzięczamy właśnie main eventowi. Wygrywa Okada i moim zdaniem to dobrze, bo mamy kolejny dodatek do feudu Okada vs. Takeshita, który może wreszcie wystartuje. Co jednak ważne Okada wygrywa w Rainmakerowym stylu, a nie w stylu cipoheela Okady z AEW. To dobrze, bo jeśli Tanahashi miał mieć pożegnanie, w którym przegrywa to powinien ponieść porażkę ze swoim rywalem Okadą z czasów rywalizacji w NJPW, a nie z tym, kim stał się Okada w AEW.Jeśli chodzi o samo pożegnanie Tanahashiego po walce, to było ono bardzo fajne i sentymentalne, ale zabrakło mi jednak paru osób, które mogłyby się pojawić (chociażby Hirooki Goto czy Yuji Nagata). Wszystko to było także za długie. Spokojnie Tanahashi mógł najpierw powiedzieć Aisematsu i pożegnać się z ludźmi, a dopiero później wsiąść na ten cały pojazd i dziękować poszczególnym fanom. Przez to … nie widziałem tego finalnego “Kocham Was”, bo myślałem, że już go po prostu nie będzie i poszedłem sobie pić kawę. Głupio się przyznać, ale no jednak uznałem, że już tego nie będzie. Szkoda, bo bardzo na to czekałem.
Ocena ogólna: 7,25 / 10
Większość starć obroniła się swoją jakością i naprawdę przyjemnie oglądało się to show. Do nadrobienia (jeśli ktoś nie widział) polecam w całości, bo był to po prostu bardzo przyzwoity wrestling. Gdyby jednak ktoś chciał oglądać tylko wybrane walki, to wówczas polecam Ten Man Tag Team Match oraz dwa ostatnie pojedynki, bo to były trzy najlepsze starcia tamtej nocy. NJPW naprawdę w przyjemny sposób otworzyło swój nowy rok.
New Year’s Dash
- Team 150 vs. Shota Umino & Yuya Uemura & Shoma Kato - * * ½*
- Don Callis Family vs. El Phantasmo & Shoma Kato - * * ½*
- Hirooki Goto & YOSHI-HASHI & Boltin Oleg vs. House of Torture - * ¾*
- United Empire vs. Gabe Kidd & Hiromu Takahashi & Clark Connors - * * ¼*
- Aaron Wolf & Toru Yano & YOH & Master Wato vs. House of Torture - * ¾*
- United Empire vs. Yota Tsuji & David Finlay & Shingo Takagi & Drilla Moloney - * * ½*
- La Oscuridad (C) vs. Ichiban Sweet Boys vs. Bullet Club vs. El Desperado & KUUKAI - IWGP Junior Heavyweight Tag Team Championship Four Way Match - * * * ¼*
- Knock-Out Brothers (C) vs. TMDK - IWGP Tag Team Championship Match - * * * * ¼*
Ocena ogólna: 5,5/10
Większość walk to nic szczególnego - typowe tag team matche. Four Way tagowy po raz kolejny był fajnym sprintem, który nawet warto obejrzeć. Zdecydowanie najlepiej wypadł main event, ale dużej konkurencji do lepszej walki nie było, dlatego też po prostu dostaje najwyższą ocenę i przy okazji jest to pierwsza, aż tak wartościowa obrona KOB. Warto na pewno to nadrobić.A jak wam podobało się Wrestle Kingdom oraz New Year’s Dash? Dajcie znać w komentarzach!

Komentarze
Prześlij komentarz