
Jak zwykle zajęło to dłuższą chwilę, ale obejrzenie każdego meczu, żeby dać jak najlepszą recenzję jest nieco czasochłonne. Niemniej jednak zapraszam Was do recenzji G1 Climax 35.
OBEJRZYJ MÓJ VLOG Z WYJAZDU NA FORBIDDEN DOOR [KLIKNIJ TUTAJ]
Oceny poszczególnych dni G1 Climax 35
- Day 1: 5,5 / 10
- Day 2: 5,75 / 10
- Day 3: 6 / 10
- Day 4: 7 / 10
- Day 5: 5,5 / 10
- Day 6: 7,25 / 10
- Day 7: 5,5 / 10
- Day 8: 7 / 10
- Day 9: 5,75 / 10
- Day 10: 7,25 / 10
- Day 11: 5,75 / 10
- Day 12: 6 / 10
- Day 13: 5,25 / 10
- Day 14: 7 / 10
- Day 15: 5,75 / 10
- Day 16: 7,25 / 10
- Faza pucharowa: 7,75 / 10

Blok A. Walczy dziesięciu a na końcu wygrywa EVIL
Gary Lineker powiedział kiedyś, że w piłkę nożną gra dwudziestu dwóch facetów, a na końcu wygrywają Niemcy. Można to samo powiedzieć o tegorocznym Bloku A w Climaxie, tylko tu o triumf w bloku walczyło dziesięciu zawodników, a na końcu wygrał EVIL. Naprawdę nie rozumiem, co kierowało bookerami, żeby dać mu bezpośredni awans? Okej, jestem w stanie zrozumieć, że jakiś stuprocentowy heel musi trafić do fazy pucharowej, bo pozostała piątka co najwyżej miała jakieś inklinacje, ale maksymalnie była tweenerami. No ale były jeszcze ćwierćfinały, to było idealne miejsce do tego, żeby lider HoT tam się właśnie znalazł. Pozostała dwójka była raczej dość oczywista, jeśli chodzi o awans. Fajna była historia Finlay’a z comebackiem z wyniku 1-4 na 5-4, ale niestety na tym się to wszystko skończyło. Najbardziej szkoda mi tutaj Yuyi Uemury, który w trakcie Climaxa wygrał z Tanahashim czy Evilem, a ostatecznie musiał zadowolić się czwartym miejscem w bloku. Szkoda także Tany, bo uważam, że w ostatnim swoim Climaxie powinien być w fazie pucharowej. Tu jednak jestem w stanie zrozumieć to, że Tanahashi stwierdził, że skoro i tak nie wygra, to woli dać szansę innym. Mimo to czasami warto ego schować jednak do kieszeni i dać fanom coś innego, dla nich ważnego.
Blok B. Sporo niezłych walk, a mogło być tylko lepiej
Dużo lepiej obsadzony blok skutkował tym, że mieliśmy dużo więcej dobrych albo bardzo dobrych walk. Nawet Great-O-Khan potrafił mieć pojedynek na poziomie czterech gwiazdek, więc świadczy to o tym, że poziom był wręcz kosmiczny. Ogromnie szkoda mi tego, że Gabe Kidd doznał tej kontuzji, bo większość z tych walk z jego udziałem, które mielibyśmy szansę oglądać miały co najmniej potencjał, a pewnie skończyłaby się naprawdę niezłym bangerem. Największym zaskoczeniem w tym bloku były dla mnie dwie rzeczy. Pierwszą z nich była postawa i booking Shoty Umino, który omal nie wygrał bloku, a wygrał z pozostałymi uczestnikami fazy pucharowej z tego bloku. Naprawdę nie spodziewałbym się jego obecności właśnie tutaj, ale myślę, że kontuzja Kidda sporo tutaj mu w tym pomogła. Niemniej jednak trzeba było jeszcze to dowieźć i Shocie to się udało. Drugim zaskoczeniem było wygranie bloku drugi rok z rzędu przez ZSJ. Wydawało mi się, że owszem wyjdzie do fazy pucharowej, ale z drugiego albo trzeciego miejsca, żeby mieć większą ilość pretendentów. Tak się jednak nie stało i Zack zakończył blok zwycięsko z fenomenalnym bilansem (7-2 !). O Takeshicie napisze dużo więcej w akapicie poświęconym zwycięzcy.
Faza pucharowa. Dużo niekonsekwencji bookingowej. Szybko rozpisany finał?
Dlaczego uważam, że w fazie pucharowej była niekonsekwencja bookingowa? Ano z dwóch powodów. Umino i Finlay byli naprawdę mocno rozpisani w blokach, a w fazie pucharowej odpadli po pierwszej walce. Okej, wiadomo, że Tsuji i Takeshita mają obecnie dużo wyższą pozycję bookingową, ale w związku z tym niepotrzebnie robiono właśnie tego typu sytuację, że są oni rozpisani jak niesamowici kozacy w blokach i później od razu mówi im się: „No fajnie, ale teraz ważniejsi są inni zawodnicy”. Niemniej jednak takie decyzje, a nie inne były jak najbardziej racjonalne, więc może niepotrzebnie narzekam.Jeśli chodzi o półfinały, to mimo iż minął miesiąc, wydaje mi się, że końcówka walki Tsuji vs. EVIL miała być inna. Cały czas mam przeświadczenie, że Don Fale tym Powerbombem naprawdę wyłączył Yotę i ten miał prawdziwe wstrząśnienie mózgu, prawdziwie stracił przytomność i sędzia nie miał wyjścia, jak zakończyć pojedynek. Naprawdę dziwię się, że panowie aż tak bardzo się nie dogadali, tym bardziej że Fale ma swoje Dojo i uczy ludzi jak bezpiecznie wykonywać wrestling, po czym sam robi takiego, nie boję się tych słów - babola. Jeśli chodzi o drugą walkę półfinałową, to bez wątpienia była to jedna z lepszych walk tego Climaxa i bardzo mocno czekam na, mam nadzieję, ostateczne starcie podczas King of Pro Wrestling.
Na sam koniec finał. Tak jak wspomniałem, moim zdaniem miał tu być Tsuji i niestety przez wydarzenia, jakie miały miejsce dzień wcześniej trzeba było wszystko na nowo rozpisywać. Czy na kolanie? Wątpię, bo jednak Gedo i spółka mieli niecałe dwadzieścia cztery godziny na taki manewr i uważam, że zrobili wszystko, co w ich mocy, żeby to starcie się obroniło. Nie była to nawet zła walka. Szybka interwencja HoT i równie szybkie pozbycie się ich sprawiła, że naprawdę dało się to oglądać. Oczywiście, gdyby na miejscu Evila był Tsuji, to mógłby wyjść z tego five star classic, ale i tak nie ma na co narzekać, choć nastawiałem się na najgorsze. Sama walka pokazała też, że być może idziemy w kierunku face turnu Evila, co dla jego postaci byłoby dobrym posunięciem. Publika naprawdę nie była w stu procentach za Takeshitą, co pokazuje, że problem nie jest lider, a samo House of Torture i jeśli EVIL przejdzie face turn, to może stać się jedną z głównych gwiazd federacji. Na razie jednak wygrywa Takeshita i z tej dwójki jest to oczywiście dobra decyzja. O niej samej napiszę jednak nieco więcej poniżej.

TOP 10 walk G1 Climax wg mnie
- KONOSUKE TAKESHITA vs. Shingo Takagi - * * * * * - B Block Match - Day 6
- KONOSUKE TAKESHITA vs. El Phantasmo - * * * * ½* - B Block Match - Day 2
- KONOSUKE TAKESHITA vs. Zack Sabre Jr. - * * * * ¼* - G1 Climax 34 Semi-Final Match - Day 18
- El Phantasmo vs. Shingo Takagi - * * * * ¼* - B Block Match - Day 10
- Shota Umino vs. Yota Tsuji - * * * * ¼* - G1 Climax 34 Quarter-Final Match - Day 17
- KONOSUKE TAKESHITA vs. Shota Umino - * * * * ¼* - B Block Match - Day 14
- Yota Tsuji vs. Yuya Uemura - * * * * - A Block Match - Day 3
- Zack Sabre Jr. vs. El Phantasmo - * * * * - B Block Match - Day 6
- Zack Sabre Jr. vs. YOSHI-HASHI - * * * * - B Block Match - Day 16
- Shingo Takagi vs. Shota Umino - * * * * - B Block Match - Day 8

Inne warte według mnie walki do obejrzenia
Day 1
- KONOSUKE TAKESHITA vs. Gabe Kidd
Day 3
- David Finlay vs. Taichi
Day 4
- Shota Umino vs. Zack Sabre Jr.
Day 5
- Hiroshi Tanahashi vs. David Finlay
Day 8
- Zack Sabre Jr. vs. KONOSUKE TAKESHITA
Day 9
- Taichi vs. Yota Tsuji
- Yuya Uemura vs. Hiroshi Tanahashi
Day 10
- KONOSUKE TAKESHITA vs. Drilla Moloney
Day 11
- Hiroshi Tanahashi vs. Yota Tsuji
Day 12
- KONOSUKE TAKESHITA vs. YOSHI-HASHI
- Zack Sabre Jr. vs. Shingo Takagi
Day 13
- Yuya Uemura vs. Ryohei Oiwa
- Yota Tsuji vs. David Finlay
Day 14
- El Phantasmo vs. YOSHI-HASHI
Day 15
- David Finlay vs. Yuya Uemura
Day 16
- Shingo Takagi vs. Drilla Moloney
- KONOSUKE TAKESHITA vs. Ren Narita
Day 17
- KONOSUKE TAKESHITA vs. David Finlay
Day 19
- KONOSUKE TAKESHITA vs. EVIL
Wszystkie warte obejrzenia walki oceniam na 3,5 gwiazdki lub więcej

Największe zaskoczenie
Shota Umino
Shota wchodził do tegorocznego Climaxa z praktycznie zerową pozycją. Okej, był w finale NJC i miał walkę o pas, ale obie przegrał i przed turniejem wydawało mi się, że nie będzie na niego żadnego większego pomysłu. Tymczasem wszedł do turnieju na maxa i pokazał, że cały czas drzemie w nim potencjał na przyszłą główną twarz federacji, o czym się mówi, ale brakuje udowodnienia tego. Z całej szóstki w fazie pucharowej obecności w niej Shoty była dla mnie największą niespodzianką. Jeszcze większym zaskoczeniem było to, że wygrał on zarówno z Takeshitą, jak i Zackiem, co w zasadzie gwarantuje mu trzecią walkę o pas w tym roku, a być może drugi rok z rzędu także main event Wrestle Kingdom. Zobaczymy, jak się to wszystko potoczy, ale pod koniec roku powinno być o Umino dość głośno.
Największe rozczarowanie
Taichi
Mistrz tag teamowy wchodził do G1 jako zastępstwo Goto. Wchodził także jako wygrany play-offów ostatniej szansy. Tu aż się prosiło o to, żeby zrobić mocne redemption story. Tymczasem Taichiego potraktowano po macoszemu i w połowie Climaxa nie miał on już praktycznie szans na żadne redemption story ani na awans. Nie rozumiem tej decyzji, bo wrestlingowo Taichi tworzył jedne z lepszych walk w Bloku A, a jednak stwierdzono, że sześć punktów to max, na co może liczyć. Na plus to, że wraz z Ishiim będą mieli dzięki temu sporą ilość pretendentów do pasów tagowych, choć akurat Knock-Out Brothers się do tej grupy nie mogą zaliczać. Podsumowując to, uważam jednak, że Taichi zasłużył na dużo więcej, a stał się największym rozczarowaniem tegorocznego G1.
Komentarze
Prześlij komentarz