
Minął tydzień, więc pora podsumować sobie to, co działo się na japońskim SummerSlam. Zapraszam na recenzję Dominion. Jak ono wypadło? Zapraszam do artykułu!

Katsuya Murashima & Shoma Kato vs. Daiki Nagai & Masatora Yasuda - * ¾*
Widzieliśmy już lepsze pojedynki Young Lionów i moim zdaniem przy ograniczonym movesecie, jaki oni obecnie mogą stosować lepiej jest ich parować w starciach 1 na 1, bo wówczas mogą zdecydowanie więcej pokazać, aniżeli w przypadku, gdy jest to walka 2 na 2.

House of Torture (Ren Narita & SANADA & Don Fale & Yujiro Takahashi) vs. Bullet Club (Drilla Moloney & Clark Connors & Taiji Ishimori & Chase Owens) - * ½*
Pierwszy raz w życiu cieszyłem się, że zaspałem na start gali, którą miałem oglądać od początku na żywo, bo to jakim dnem było to starcie, to przekracza ludzkie pojęcie. Dno i pięć metrów mułu, a nie wrestling. Zdrada Chase’a, zgodnie z tym, co pisałem w zapowiedzi przewidywalna. Troszkę nie jarzę, po co w tym wszystkim pojawił się Bad Luck… o przepraszam Don Fale. Myślałem, że będzie już sobie na wieki wieków siedział w Australii i szkolił młodych adeptów, ale jednak nie i trzeba go niestety będzie jeszcze trochę oglądać. Naprawdę nie było w tym nic ciekawego i takie starcia powinno się wymazywać nie tylko z kart gal, ale także z historii pro wrestlingu.

TMDK (Zack Sabre Jr. & Ryohei Oiwa) vs. El Phantasmo & Shota Umino - * * ¾*
Jak pierwsza walka była słaba, tak tą oglądało się całkiem przyjemnie, ale też i jej skład był naprawdę dobry. Dostali nieco ponad dziesięć minut i w pełni je wykorzystali. Troszkę zawiedziony byłem końcówką, gdzie wydawać by się mogło techniczny geniusz, jakim bez wątpienia jest ZSJ nie potrafił zgrać się z Umino, z którym miał przecież w ostatnim czasie naprawdę sporo pojedynków i nie potrafił dobrze zapiąć European Clutch. Zdziwiło mnie też to, że pinu nie zgarnia Oiwa, bo myślałem, że dostanie jakiś hype boost przed walką kwalifikacyjną do G1 i prawdopodobnym starciem z ELP o pas TV, a tu jednak pin wygrywa ZSJ. Patrząc jednak na to, że będzie miał kolejną szansę na główny tytuł staje się to nieco bardziej zrozumiałe.

Hiroshi Tanahashi vs. Yuya Uemura - * * ½*
Tak, jak wszystkie krótkie walki Tanahashiego, które były w jego dotychczasowym retirement tourze, tak również ta była w porządku, ale tylko w porządku i nic ponadto. Zaskoczony jestem natomiast dość mocno jej rezultatem. Byłem przekonany, że ruszą w kierunku odbudowy Uemury po porażce o pas Global, a tymczasem nagle z dupy wygraną zgarnia Tanahashi, a na dokładkę jest następnym pretendentem do tytułu Global. Wszystko to było i nadal jest dla mnie dziwne, ale jak widać Tana ze swoim ego trochę musi namieszać i jeszcze chce pozostawać w tym głównym obrazku, póki jego czas jeszcze trwa. Co w takim razie z Uemurą? Wydaje mi się, że powinien dostać solidny run w Climaxie, ale skoro przegrywa w mało znaczącym pojedynku z Tanahashim, to nie jestem do tego aż tak w stu procentach przekonany.

Master Wato & YOH (C) vs. La Oscuridad (SHO & DOUKI) - IWGP Junior Heavyweight Tag Team Championship Match - * * ¾*
Pierwszy pojedynek mistrzowski na tej gali i od razu zmiana mistrzów, czym nie powiem byłem dosyć mocno zaskoczony. Patrząc na to, jakie siły były w tym starciu nawet po zamianie Kanemaru na Doukiego, który przed kontuzją był top junior heavyweightem, to mimo wszystko wydaje mi się, że zdecydowanie lepszą pozycję i prezencję mistrzowską mają byli już mistrzowie. Gedo, Tanahashi i spółka, która bookowała to starcie tak jednak nie uważają i postanowili o zmianie, za którą na miejscu YOH bym się strasznie w*****ł. Naprawdę - chłop dwa tygodnie temu jest w finale BOSJ i okej przegrywa go, ale naprawdę wydaje się, że jest obecnie jednym z najbardziej topowych zawodników w swojej dywizji, więc chociaż na osłodę pozostanie tym mistrzem tagowym. No ale nie, bo przecież House of Torture musi mieć cały czas jakieś pasy. Może od razu dajmy im wszystkie tytuły i zmieńmy nazwę federacji na House of Torture Japan Pro Wrestling? Mam nadzieję, że Tanahashi albo Gedo nie umieją po polsku i nie przeczytają tego, bo chyba by mnie krew zalała, gdyby coś takiego się stało. A Doukiemu chce polecieć cytatem z Wesela “Miałeś chamie złoty róg”. Ktoś może się przyczepić, że przecież znów jest mistrzem. Niby tak, ale wcześniej też był, a nie musiał być w HoT i był jednym z ulubieńców fanów, a teraz…Ehhh…

United Empire (Callum Newman & Great-O-Khan) (C) vs. Taichi & Tomohiro Ishii - IWGP Tag Team Championship Match - * * * ¾*
Dominion ma to szczęście, że kolejny rok z rzędu dostaje mega dobre walki o pasy tag teamowe. Rok temu był to Four Way Match, a w tym roku klasyczna walka dwa na dwa. Naprawdę nie spodziewałem się, że w tak krótkim czasie (niecałe trzynaście minuty) zobaczymy aż tak dobre starcie, a tymczasem obejrzeliśmy jedną z trzech najlepszych walk na tejże gali. Mam wrażenie, że niemal wszystko zagrało tu idealnie, skoro nawet Great-O-Khan, który znany z tego nie jest robi takie rzeczy jak Plancha poza ring. Jeśli chodzi o ostateczny wynik, to jestem zarówno zaskoczony, jak i trochę się z niego śmieje. Zaskoczony, ponieważ jest to dla mnie najbardziej szokująca zmiana mistrzów podczas całego Dominion (a było ich całkiem sporo) i w życiu nie spodziewałbym się, że świeżo powołana do życia drużyna Taichiego i Ishiiego zdobędzie te tytuły. Śmieje się z niej z kolei, ponieważ recenzję piszę już po walkach kwalifikacyjnych do G1, w których zarówno Taichi, jak i Ishii przegrali, co oznacza, że drugi rok z rzędu nie będziemy mieli mistrzów tag teamowych w najważniejszym turnieju w roku. Dla mnie jest to śmiech na sali i coś takiego nie powinno mieć w żadnym wypadku miejsca. Tymczasem ma, a żeby było jeszcze śmieszniej byli mistrzowie, czyli O-Khan i Newman w komplecie zameldowali się w komplecie w Climaxie. Dla dobra pasów tagowych lepiej byłoby, gdyby mistrzowie byli w turnieju, co z kolei musiałoby oznaczać zmianę ich posiadaczy. Czy do takiej dojdzie? Wątpliwe, aczkolwiek nie niemożliwe.
KONOSUKE TAKESHITA (C) vs. Boltin Oleg - Never Openweight Championship Match - * * * ½*
Jeśli trylogie wrestlingowe mają się kończyć, to niech kończą się najlepszą możliwą walką i dokładnie tak było w tym przypadku. Nadal nie było to jednak coś wielce spektakularnego, jak niektórzy się tym zachwycają, niemniej jednak panowie dali radę i pokazali kawałek solidnego wrestlingu. O zmianie mistrza spekulowałem w zapowiedzi, ale jednak średnio w nią wierzyłem. NJPW postanowiło jednak zaryzykować i powierzyć pas Boltinowi. Kazach otrzymał ogromny kredyt zaufania i musi zacząć go spłacać i to od samego początku, a więc do Tanahashi Jam, gdzie czeka go już pierwsza obrona, choć mimo wszystko zdecydowanie większa jego rata przyjdzie na czas G1, gdzie będzie musiał dobrze się zaprezentować, bo inaczej szybko będzie mógł się pożegnać z marzeniami o tytule singlowym. Takeshita tymczasem zrzucił pas, a mimo to AEW puściło go, żeby wziął udział w Climaxie. Skoro tak, to nie widze innej opcji, jak to, żeby miał on naprawdę solidny run w turnieju. Kto wie może nawet zakończony końcowym triumfem. Byłoby to ciekawe rozwiązanie, zobaczymy, czy NJPW się do niego przekona.

David Finlay vs. EVIL - Dog Collar Match - * * *
Zanim przejdziemy do oceny tego starcia, to muszę przypomnieć wam, jak zazwyczaj oceniam walki. A zatem:
- bazową oceną wyjściową jest jedna gwiazdka
- za każde pięć minut walka dostaję kolejne 0,25 (w przypadku walk o pas TV jest to za każde trzy minuty)
- wszelkie ciekawe i ryzykowne spoty oraz większość różnego akcji w stylu skoków poza ring również otrzymują 0,25 gwiazdki za każdy (czasami 0,5, jeśli spot jest naprawdę mega)
- jeśli w pojedynku jest dużo czystego wrestlingu to również walka dostaje kolejne 0,25
- jeśli fani angażują się w pojedynek, czyli mam chanty i arena generalnie jest „żywa” w trakcie walki, to dokładamy kolejne 0,25
- jeśli pojedynek mi się podoba, bądź nie, to tutaj możemy mieć +0,25 lub -0,25
Teraz już zatem wiecie, dlaczego tę walkę oceniam na trzy gwiazdki, mimo że nie podobała mi się ona ani trochę. Sporo nabił tutaj czas, a więc dwadzieścia trzy minuty. Zdecydowanie za dużo. Spokojnie można było to skrócić o pięć-siedem minut, bo i tak by to nie wypadło lepiej, a dać to walką o pasy tagowe i Never. No ale nie, bo przecież wielce beztalencie ringowe, jakim jest EVIL musi mieć ponad dwadzieścia minut w ringu, żeby mnie tylko i wyłącznie irytować. Zgodnie z przewidywaniami oglądaliśmy tutaj brawl, tylko że do brawlu to trzeba mieć jakieś jeszcze umiejętności, żeby on mógł zaciekawić fanów, a nie tak jak w tym przypadku. Poza kilkoma momentami nie było tu naprawdę nic ciekawego i naprawdę nie rozumiem sensu tego starcia, a tym bardziej jego wyniku. Jest to bowiem naplucie w pysk temu, co dwóm stajniom udało się stworzyć w trakcie w Dontaku i Dog Pound Cage Matchu. EVIL przegrał w New Japan Cup, przegrał w wojnie stajni, po czym „powiesił” Finlay’a (w sumie nie wiadomo po co) i z dupy wygrał ten Dog Collar Match. Jest to wszystko tak nielogiczne, że szkoda gadać. Złych wieści jeszcze nie koniec, bowiem panowie zmierzą się ze sobą raz jeszcze w Climaxie. Mam nadzieję, że tym razem Finlay spełni moje życzenie i niczym Borubar z Kapitana Bomby kosmitom, on zrobi panu zło z dupy buzie. Dobra dosyć tego, bo już się tylko irytuje, a chce mieć jakąś przyjemność z pisania tej recenzji.

Yota Tsuji (C) vs. Gabe Kidd - IWGP Global Championship Match - * * * * *
Na szczęście podczas samego Dominion po tym, jak byłem wściekły po Dog Collar Matchu co-main event oraz main event były bardzo dobre i w mojej opinii ten pierwszy był lepszy. Tutaj podobnie, jak w przypadku walki o pas Never widzę to zdecydowanie inaczej, aniżeli większość opinii publicznej. Sporo osób uważa, że to właśnie starcie Boltina z Takeshitą było lepsze niż pojedynek Tsujiego z Kiddem. Jak dla mnie jednak to nie prawda. Panowie w trakcie walki o pas Global mieli naprawdę trudne zadanie, po tym, jak w lutym podczas New Beginning in Osaka zrobili naprawdę dobre starcie, a jak wiadomo zrobić dwie bardzo podobne walki jest bardzo trudno. W mojej opinii udało im się jednak przebić lutowe starcie i była to walka godna pięciu gwiazdek. Mieliśmy w niej naprawdę wszystko - sporo high flyingowych spotów, bardzo mocne wymiany ciosów, stiffowe akcje rodem z najlepszych pojedynków puro, Piledrivery, ale także sporo czystego wrestlingu. Dodatkowo fani wszystko to kupili, więc te dwadzieścia trzy minuty w przeciwieństwie do takiego samego czasu z poprzedniej walki oglądało się fenomenalnie. Kidd wygrywa i moim zdaniem zasłużył bardzo na ten pas, bo już od dawna zasługiwał na jakiś porządny tytuł w japońskiej części NJPW i w końcu go otrzymał. Mam nadzieję teraz na jego solidny reign, który potrwa, chociażby do Wrestle Kingdom i całkiem udane G1 Climax, no ale podobne nadzieje miałem na początku reignu Tsujiego. A co do Yoty, to jestem ciekawy jak potoczą się jego dalsze losy i to, czy w końcu będzie mieć frakcje, czy też jednak dalej pozostanie niezrzeszony. Tak czy inaczej, pomimo obniżki lotów w ostatnich miesiącach jest on teraz jednym z głównych faworytów do wygrania Climaxa. W zeszłym roku był w finale. Czy w tym roku zgarnie puchar? Nie obraziłbym się. Ostatnia sprawa, jaką tu chcę poruszyć, to pierwsza obrona Kidda. Tanahashi w kilku Singles Matchach pokazywał już, że cały czas ma w sobie to coś. Liczę, że podobnie będzie w przypadku starcia z Gabem.

Hirooki Goto (C) vs. Shingo Takagi - IWGP World Heavyweight Championship Match - * * * * ¼*
Rozkręcali się długo i chwilę to trwało nim main event na dobre nabrał tempa, ale jak już tak się stało, to było to naprawdę przyjemne starcie do oglądania. Panowie potwierdzili, to co dowodziły ich poprzednie starcia, a więc, że mają ze sobą dużą chemię i jeśli już się znajdą w jednym ringu, to zawsze będziemy oglądać porządny wrestling. Śmiało mogę powiedzieć, że była to walka godna main eventu Dominion i że weterani cały czas dają radę. Goto przed G1 będzie miał jeszcze jedną obronę i będzie to kolejne starcie z ZSJ, starcie, które liderowi TMDK się należało. Jestem mega ciekawy, jak rozwiążą sprawę tego, kto na Tanahashi Jam ma wyjść zwycięsko i wejść z pasem na najważniejszy turniej lata. Na ten moment nie mam na to pytanie odpowiedzi i nie wiem, czy ją mieć będę przed niedzielną galą. Jeśli chodzi zaś o Takagiego, to po przegranie chyba nie ma co liczyć na udanego Climaxa w jego wykonaniu. Obstawiam mimo to, że zgarnie na jesieni jakieś zwycięstwo i nie da o sobie zapomnieć fanom NJPW na drodze do Wrestle Kingdom.
Ocena ogólna: 6,5/10
Całkiem przyjemne było to Dominion. Wypadło nieco gorzej od tego zeszłorocznego, ale tam mieliśmy jedną walkę więcej na poziomie 3,75+. Tutaj także było naprawdę nieźle i z czystym sercem polecam rewatch całego show. Jeśli jednak ktoś nie ma aż tyle czasu, to polecam najbardziej walki o pasy tagowe oraz dwa ostatnie pojedynki. Jeśli coś trzeba by z kolei ominąć to zdecydowanie opener oraz Dog Collar Match. Całościowo jednak jestem z japońskiego SummerSlam jestem zadowolony i z dużymi nadziejami wypatruje G1 Climax, do którego na ostatniej prostej jesteśmy.
A jak Wam podobało się Dominion. Dajcie znać w komentarzach!
Komentarze
Prześlij komentarz