.jpg)
Długo to zajęło, ale wreszcie jest! Zapraszam Was równo miesiąc po gali Wrestle Dynasty na jej recenzję. Co mi się podobało, a co nie? O tym wszystkim w artykule poniżej
UWAGA - NOWOŚĆ!
Teraz także ty możesz ocenić pojedynki z każdej gali, która będzie recenzowana na New Japan Polska. Wystarczy, że klikniesz [TUTAJ], a otworzy ci się arkusz kalkulacyjny, na którym będziesz mógł dać swoją ocenę!
Women’s World Cup Four Way Match - * * * ¾*
Decyzja o przeniesieniu tej walki do Kick-Offu była wręcz wyśmienita. Panie dostały bowiem bardzo dużo czasu, w którego trakcie pokazały pełnię swoich możliwości. Dzięki temu też publiczność dobrze odebrała to starcie, mimo że do otwarcia gali było jeszcze daleko. Zwycięstwo Momo moim zdaniem było dość mocno logiczne. Moim zdaniem miała najsilniejszą pozycję z wszystkich zawodniczek (poza Atheną, ale ona jest mistrzynią, więc nie brałem jej pod uwagę) i teraz będzie mogła na przykład odbyć rewanż z Mayu, ale być może wykorzysta go na coś innego. Szkoda tylko, że to była jedyna walka, gdzie oglądaliśmy przedstawicieli wszystkich federacji (Stardom biorę za żeńską wersję NJPW), bo to starcie pokazało, że mogłoby być ich więcej.ROH World Tag Team Championship Match - * * *
Pomimo obecności HoT walka ta była naprawdę znośna. Nie można powiedzieć, że przez cały czas mieliśmy typical HoT shit, bo były też momenty, w których naprawdę przyjemnie się to oglądało. Co ciekawe w mojej opinii największą owację od japońskiej publiczności zebrał Dustin Rhodes. Nie wiem, czy publika przeczytała tylko Rhodes i myślała, że pojawi się Cody, czy co, ale faktem jest, że żaden inny wrestler nie zebrał aż takiego popu jak on. Wynik był oczywisty i znany przed rozpoczęciem starcia, ale mimo to można się ucieszyć, że nie poszli w typową walkę ekipy Evila, tylko zrobili coś ciekawego.Lucha Gauntlet Match - * * * ½*
Bardzo przyjemny był to opener. Zgodnie z przewidywaniami zobaczyliśmy tutaj sporo spotów charakterystycznych zarówno dla luchadorów, jak i dla junior heavyweightów z NJPW, co tylko sprawiło, że ten pojedynek był tylko jeszcze przyjemniejszy dla oka. Sama walka była mocnym sprintem i też o to w tym chyba chodziło, choć moment zwolnienia, kiedy do ringu wchodził El Desperado i wszyscy po niego wyszli był mega śmieszny i pokazał, że to on będzie celem dla wszystkich. Ostatecznie wygrał Ishimori i w moim przekonaniu to dobrze, bo Desperado potrzebował mocnego pierwszego challengera, więc jeśli nie mógł to być Hiromu, to postawienie na Taijiego było dość mocno rozsądne.Hiroshi Tanahashi vs. Katsuyori Shibata - * * ¼*
Mieli tylko pięć minut, a i tak wyczarowali z tego Exhibition Matchu naprawdę dużo. Nie pieścili się w jakieś headlocki, tylko poszli w taki typowy meat slapping, co tylko urozmaciło i urealniło tę walkę. Okej ocena może i nie jest jakoś wysoka, ale pamiętajmy cały czas o limice czasu. Gdybyśmy czas i ocenę pomnożyli razy dwa, to dostaliby oni zgodnie z tym, co tu mówię 4,5 gwiazdki. Oczywiście nie można tego tak przekładać jeden do jednego, ale wciąż naprawdę dobrze się to oglądało. Remis w tym wypadku był rozsądnym wyborem, bo naprawdę nie było tu sensu, żeby ktokolwiek tutaj wychodził zwycięsko z tego starcia.NJPW Strong Women’s Championship & RPW Undisputed British Women’s Championship Title for Title Match - * * *
No muszę przyznać, że się zawiodłem na tym starciu. Wydawało mi się, że Mercedes i Mina są lepszymi zawodniczkami niż Mayu i AZM i jeśli dostaną więcej czasu, to wykręcą jedną z lepszych walk gali. Tymczasem owszem dostały dwa razy więcej czasu niż w przypadku walki o pas kobiet na WK, ale nie potrafiły go dobrze moim zdaniem wykorzystać. Nie wiem, czy to ze względu na brak, czy też jednak presja, jaką wywiera Tokyo Dome była za duża. Tak czy siak, poziom w ringu nie był jakoś wybitnie większy i obstawiam, że gdyby zamienić czasowo walki o pas Strong i pas Women’s, to Mayu i AZM zrobiłyby tu coś na poziomie czterech gwiazdek. Decyzja o wygranej Mone mnie mimo wszystko zaskakuje. Wydaje mi się, że jednak ego przy pierwszej walce nie pozwoliło jej przegrać, ale im dłużej Mercedes będzie utrzymywać się przy pasie NJPW, tym gorzej dla tego pasa. Niemniej jednak wygląda na to, że do lata będziemy się musieli z nią męczyć w roli mistrzyni.David Finlay vs. Brody King - * * *
Nie było to złe, tak jak myślałem po pierwszym obejrzeniu tego na żywo, ale nie było też moim zdaniem, tak dobre, jak w przypadku ocen, o których czytam w sieci. Po prostu średniej jakości walka wrestlingowa. Na pewno w pamięć zapadnie mi Crossbody Kinga w barierki, bo był to spot, który bolał od samego patrzenia - oprócz tego jednak niewiele z tej walki pamiętam po miesięcu, od kiedy się zdarzyła. Na pewno zaskoczyło mnie to, że postanowili dać tutaj wygraną Finlay’owi. Na dzień dzisiejszy wydaje się bowiem, że była to jego ostatnia singlowa walka i nic nie wskazuje na to, żeby miał wracać. Myślałem więc, że przez to zwycięstwo przejdzie na reprezentanta AEW, który wydaje się coraz bardziej pushowany w swojej federacji, ale jednak tak się nie stało. Zobaczymy do czego to doprowadzi.Shota Umino vs. Claudio Castagnioli - * * * ½*
Podobnie jak w przypadku King vs. Finlay tak i w tym wypadku po pierwszym obejrzeniu nie byłem aż tak zadowolony, jak po drugim. Kiedy jednak zrobiłem rewatch to zobaczyłem w tej walce dużo więcej aniżeli w przypadku oglądania tego na żywo. Było to jednak wiadome, że tylko jakaś katastrofa może sprawić, iż ta walka będzie słaba, bowiem w ringu mieliśmy dwóch naprawdę dobrych wrestlerów. Katastrofy nie było wobec czego sama walka też była bardzo przyjemna. Wygrana Shoty była w tym wypadku niemalże oczywista, bowiem nie można było go zakopać po przegranym main evencie Wrestle Kingdom. Claudio jednak dał mu porządny wycisk, a na samej porażce też zbyt wiele nie traci. Szkoda tylko, że nawet po walce nie pojawił się Moxley - nie mówię, że od razu mieliby mieć brawl, ale nawet face-off czy promo na wideo byłoby fajnym akcentem. Zobaczymy, czy zatem ta walka doprowadzi nas do walki Moxley vs. Umino o AEW World Championship. Na pewno byłoby to ciekawe starcie, co pokazało zeszłoroczne Resurgence.Never Openweight & AEW International Championships Double Title Match - * * * *
Podobnie, jak dzień wcześniej tak i tym razem walka o te dwa tytuły dostała trzynaście i podobnie jak dzień wcześniej jej poziom był fenomenalny. Mieliśmy w niej wszystko, bo od samego początku panowie nie pieścili się tańcu tylko szli na całość w tym starciu i podobnie jak w przypadku Takagi vs. Takeshita, także i tutaj wyszło to tylko na dobre. Tempo było takie zawrotne, że jedna akcja się nie skończyła, a druga już się zaczynała i każda była tylko lepsza i lepsza. Co chwilę panowie mnie zaskakiwali i tak naprawdę była to walka, która mnie wybudziła z krótkiego snu, który miałem przed galą. Największym jednak zaskoczeniem był Ishii z Top Rope Hurricanraną. Myślałem, że gość mnie już niczym nie zdziwi, po czym zrobił coś takiego. Przy jego posturze wyglądało to surrealistycznie, ale pokazało jednocześnie, że Ishii-san do każdej walki, nawet tej, którą ma przegrać pochodzi z przeogromnym sercem. Mam nadzieję, że w tym roku zdobędzie jakiś pas, choćby na chwilę, bo po prostu na to zasługuje, ale w tym przypadku wygrana Takeshity była lepsza dla biznesu.IWGP Tag Team Championship Three Way Match - * * * ¾*
Bardzo mocno obawiałem się o tą walkę, no bo dzień wcześniej Naito z Hiromu uraczyli nas fatalną walką, a O-Khan z Cobbem też nie są jakimś nie wiadomo jak dobrym tag teamem. Tu jednak przeżyłem duże zaskoczenie, bo poziom był naprawdę fajny. Oczywiście dużo zrobiły tutaj akcje Young Bucksów, którzy co chwilę robili jakiś risky spot, ale mimo wszystko całościowo nie wypadło to źle. Co do zwycięzców to decyzja naprawdę bardzo mocno zaskoczyła. Byłem święcie przekonany, że pasy trafią w ręce LIJ. Tymczasem Gedo zdecydował się postawić na Bucksów i muszę przyznać, że w życiu bym tego nie przewidział. Mam nadzieję, że będzie to tylko chwilowa sytuacja i już w Osace bracia Jacksonowie stracą tytuły, bo jeśli kolejny tytuł powędruje na dłużej do AEW to po prostu oszaleje.IWGP Global Championship Match - * * ¾*
Druga walka, która naprawdę mnie rozczarowała. Wydawało mi się, że panowie tutaj stworzą coś o wiele lepszego. Tymczasem - podobnie jak w przypadku Mercedes i Miny brakowało tu chyba jakieś chemii, bo w ciągu trzynastu minut dało się stworzyć świetną walkę, co pokazali Ishii i Takeshita. Okej, wiadomo było, że na 99,9% wygra Tsuji, ale mimo wszystko wydawało mi się, że obu panów stać na dużo lepsze walki. Mam zatem nadzieję, że Yota odkuje się w Osace, bo walka z Kiddem zapowiada się na papierze jako coś fenomenalnego, a jak będzie w ringu, to już zobaczymy za jakiś czas. Coś mi jednak podpowiada, że będzie dobrze.Kenny Omega vs. Gabe Kidd - * * * * * *
O MÓJ BOŻE - TO BYŁO COŚ PRZEWSPANIAŁEGO. Czy piątego stycznia poznaliśmy walkę roku? To całkiem prawdopodobne, a jeśli nie walkę roku, to na pewno jednego z największych kandydatów do tego starcia. Spodziewałem się czegoś mega dobrego, ale nie czegoś takiego. To przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Bardzo obawiałem się o Kenny’ego, bo facet, prawie że zszedł z tego świata, nie był rok w ringu na profesjonalnej gali i za przeciwnika miał bardzo stiffowo walczącego Kidda. To naprawdę mogło skończyć się źle, ale widać było, że wszelkie problemy za Omegą i jest on w swojej standardowej, jeśli nie dużo lepszej formie. Facet w pierwszej walce postanowił pójść na całość, a może i dużo więcej, no bo jak inaczej możemy nazwać zrobienie 102-metrów Małysza z fikołkiem na stół, przyjęcie Brainbustera na stół, Superplexa na krzesła czy wielu chairshotów na głowę? Po prostu Kenny po raz kolejny udowodnił, że jest Best Bout Machine, ale co najważniejsze Gabe od niego nie odstawał.Poświęce mu osobny akapit, bo chce powiedzieć i napiszę to wielkimi literami GABE KIDD TO NAJWIĘKSZA MŁODA NADZIEJA I PRZYSZŁOŚĆ NEW JAPAN PRO WRESTLING. Miałem różne obiekcje w jego stronę, ale z walki na walkę się one zmniejszały, a po starciu z Omegą pozbyłem się ich kompletnie. Facet kocha New Japan Pro Wrestling i to było widać przed tym starciem, kiedy podszedł do Tanahashiego, tuż po wejściu do ringu, kiedy pokazał spodenki z ogromnym logiem NJPW no i w trakcie samej walki, kiedy podobnie jak Kenny robił wiele różnych cudów. Publiczność obecnie kocha Kidda i jest on jedną z osób, która zbiera największy pop od fanów, co potwierdzają obecne gale Road to New Beginning. Były pogłoski o tym, że jego kontrakt się kończy, ale mam wrażenie, że go przedłużył i podjął słuszną decyzję. Czy to w WWE, czy to AEW obecnie mógłby sobie pozwolić na pozycje midcardera. W NJPW już jest uppermidcarderem, a wydaje mi się, że to tylko kwestia czasu i będzie topowym main eventerem. Zaryzykuje nawet stwierdzenie, że David Finlay już nie wróci do NJPW i Gabe przejmie po nim pałeczkę lidera BC.
No dobra tak to wszystko wychwalam, ale czy znalazłoby się coś, do czego można się przyczepić? Otóż tak. Kwestia sędziego. Jeśli Bryce Rensburg rzeczywiście odniósł jakąś kontuzję przy tym skoku Omegi, to nie rozumiem, dlaczego tak długo zajęło, aby pojawił się Red Shoes. Wątpię, żeby nie był gotowy do akcji na chwilę przed main eventem, który wiadomo, że będzie sędziował, a tutaj czekaliśmy dziesięć albo i piętnaście minut, które zamieniły nam się w totalny Street Fight. Wątpie, żeby sędziowie mieli aż tak daleko szatnie od areny, a dodatkowo Red Shoes nie musiał robić biegu imienia Charlesa Robinsona, bo rama w Tokyo Dome była jednak krótsza.
To jednak tylko jeden mankament, ale poza tym walka cud miód i orzeszki. Nie chce mówić, że dyskusja o walce roku jest zamknięta, bo znając życie za jakąś chwilę Kenny odstawi coś niesamowitego w AEW, ale myślę, że każdy fan wrestlingu powinien obejrzeć to starcie.
Komentarze
Prześlij komentarz