Road to Destruction and Destruction in Kobe - RECENZJA



Pierwsze poważne gale tej jesieni w NJPW za nami. Pora więc je ocenić i zobaczyć, co w ostatnim miesiącu zaprezentowała nam największa japońska federacja

Road to Destruction in Kobe



Shingo Takagi 20th Anniversary Match - * * * ¾*

Nie spodziewałem się takiego scenariusza, jaki zobaczyliśmy podczas tego pojedynku, a więc remisu. Mimo że trwało to aż trzydzieści minut, to nie bawiłem się na tym specjalnie źle i jeśli miałbym oglądać takie tag matche w Japonii, to jeszcze chętnie bym je włączał. Wiem jednak, że tak się nie stanie, a szkoda, bo tu dostaliśmy modelowy przykład jak należy robić main eventy, jeśli nie ma w nich starć jeden na jednego. Zaskoczony jestem tym, że Takagi nie chciał wygrać na swój jubileusz, ale widocznie stwierdził, że tu woli remis, a zwycięstwo w Kobe i absolutnie nie mam do niego o to pretensji.


NJPW World Television Championship Match - * * * *

Miałem duże obawy przed ich starciem, bo podczas G1 nie pokazali za wiele. Teraz jednak wiedzieli, że mają tylko piętnaście minut i stanęli na wysokości zadania. Od samego początku do końca była tu żywa akcja, bez marnowania czasu na jakieś headlocki. Tak to powinno wyglądać, kiedy dochodzi do walki, która ma krótki limit czasowy. Remis jak dla mnie jest dobrym wyjściem, ponieważ ani jeden, ani drugi na tym nie traci, a mogą się spotkać po raz kolejny i rozstrzygnąć sprawę między sobą. Tylko po co tam ten Narita? Mam nadzieję, że tylko po to, żeby być pin eaterem.


Never Openweight Championship Match - * * * * ¼*

Przy tak zwanych first time everach mam zawsze znak zapytania, czy będzie ten feeling? Był i to jak dobry. Panowie stworzyli najlepszą walkę podczas całego touru związanego z Destruction. Wydawać by się mogło, że HENARE, jeśli nie ma za przeciwnika drugiego równie ciężkiego zawodnika, to będzie ciężko mu stworzyć dobrą walkę, ale z Hiromu mu się to z pewnością udało. A sam Hiromu dał kolejny argument, że w junior ciężkiej dywizji nie ma już czego szukać i czas się przenieść co najmniej do tej pośredniej, czyli Openweight, a najlepiej od razu do ciężkiej, bo niezależnie od gabarytów przeciwnika Pan Tykająca Bomba Zegarowa ma w sobie to coś, co sprawia, że po prostu jest dobrym zawodnikiem i z każdym jest w stanie stworzyć niezłą walkę.


IWGP Junior Heavyweight Championship Match - * * * * ¼*

Musiałem naprawdę długo w swoich notatkach szukać, jak oceniłem ich starcie podczas BOSJ, bo kompletnie wypadło mi ono z pamięci. Sprawdziłem i wówczas przy dwukrotnie mniejszym czasie niż tutaj mieliśmy dwie i pół gwiazdki. Progres jak widać jest więc dosyć znaczący i ewidentnie widoczny. DOUKI już od dłuższego czasu udowadnia, że jest twarzą tej dywizji, więc i wykręca dobre walki, a Ishimori przypomniał sobie, że w końcówce BOSJ też potrafił nieźle zaprezentować się w ringu i otrzymaliśmy naprawdę fajne starcie. DOUKI wygrywa i nie powiem bym był zaskoczony, ale pokonał już całą wielką trójkę w ciągu jednego roku (Hiromu nawet dwa razy) i nie za bardzo wiem, kto mógłby być takim w miarę wiarygodnym pretendentem, gdzie, chociażby pomyślę, że to może być ten dzień, iż DOUKI zakończy swój reign. Nie widziałem tego w Kanemaru. Nie widzę też tego w SHO, dlatego też niech członek Just 5 Guys jak najdłużej trzyma ten pas, bo za ten rok po prostu zasłużył na to, by utrzymać go, chociaż do Wrestle Kingdom.

Noboribetsu Ranbo - * * ¼*

Bardziej niż coś na kształt Royal Rumble przypomniało to zwykły Battle Royal. Do tego mieliśmy prawie samych junior heavyweightów i dopiero na sam koniec pojawiły się trzy duże nazwiska (ZSJ, SANADA, Umino). Jeśli chcesz robić na danej gali dobry pojedynek tego rodzaju, to do undercardu wrzucasz większość tych ludzi, która była w tym Ranbo, a ze zwykłej karty wrzucasz właśnie tutaj duże nazwiska. Fajnie, że wygrywa Umino, wyrzucając Zacka, bo dzięki temu daje kolejny argument za tym, by dostać shot na pas i pewnie go dostanie już po King of Pro Wrestling.


Never Openweight Six Man Tag Team Championship Match - * * ¼*

Patrząc z perspektywy Destruction in Kobe była to kompletnie niepotrzebna walka, w gorszym składzie i z gorszą prezencją w ringu. W porównaniu z tym, co mieliśmy na tzw. main show tutaj otrzymaliśmy coś mega słabego, no ale jakoś trzeba było zainaugurować cały ten tour po wyspie Hokkaido. Szkoda, że w ten sposób, bo wymyśliłbym tysiąc innych, no ale cóż nie ja jestem bookerem, tylko recenzentem.

Destruction in Kobe



Shota Umino & Dragon Dia & Ryusuke Taguchi vs. Yuji Nagata & Tiger Mask & Tomoaki Honma - * ½*

Los Ingobernables de Japon vs. United Empire - * * ¼*

TMDK vs. Just 5 Guys - * *

Ja wiem, że lekko nie po kolei w karcie, ale stwierdziłem, że wszystkie tag matche miały podobno poziom. Najlepiej wypadło starcie LIJ z UE, ale wynika to najprawdopodobniej z faktu, że mają ze sobą obecnie najlepsze zgranie.

Jeśli chodzi o dołączenie Oiwy do TMDK, to wpadłem dopiero na nie na kilka godzin przed galą i w sumie jest ono logiczne i niegłupie. Zack ma rękę do wychowywania młodych wrestlerów, a zarówno jemu, jak i Fujicie wyjdzie to tylko na dobre.


Hirooki Goto vs. Gabe Kidd - * * ½*

Nie rozumiem, dlaczego poszli w NO DQ. Bardziej hardcorowo było w momencie, kiedy był to tylko Singles Match, a w momencie, kiedy zrobili NO DQ, to mieliśmy tylko spot ze stołem i tym mini mieczem. Nie wiem - może zrobili to na zasadzie tribute to Liger and Suzuki - ale czy było to tu potrzebne? Nie jestem przekonany. Nie pomógł też fakt, że łącznie dostali tylko dziesięć minut. Ja wiem, że takie miejsce w karcie nie służyło dłuższemu starciu, ale gdyby mieli te pięć minut więcej, to wyglądałoby to po prostu w moim przekonaniu lepiej. Goto wygrywa i idzie na Finlay’a. Zobaczymy co z tego wyjdzie.


Never Openweight Six Man Tag Team Championship Match - * * ¾*

Było to nieco lepsze, aniżeli w przypadku Road to, ale też mieliśmy nieco lepszy skład. Niemniej jednak nadal poziom walk o tytuły trójek jest bardzo marny. Jestem nieco zaskoczony, że Hontai broni tytułów, ale skoro w taki sposób rozwiązali przy okazji wątek Phantasmo, to jednak ta decyzja wydaje się logiczna. Niestety patrząc na kartę King of Pro Wrestling nie jest to koniec tego story, a szkoda.


IWGP Junior Heavyweight Championship Match - * * * ½*

Dostali bardzo dużo czasu i moim zdaniem wykorzystali go moim zdaniem naprawdę dobrze. Wiadomo było, że Kanemaru nie stoi na takim poziomie ringowym, jak Ishimori, ale mimo wszystko dał z siebie naprawdę wszystko. Podobał mi się też motyw ze sprzedawaniem kontuzji nogi. Może i oklepany, ale zrobiony bardzo dobrze nadal może zadowolić. Co było do przewidzenia DOUKI broni i teraz przed nim kolejny członek HoT-u, co również było do przewidzenia. Jeśli także z nim obecny mistrz zrobi taką walkę, jak z Kanemaru, to naprawdę nie będzie można narzekać.


Never Openweight Championship Match - * * * ¾*

Najlepsza walka z całej tegorocznej ich trylogii, ale dalej uważam, że potrafią zdecydowanie więcej. W zeszłym roku niemal każde ich spotkanie mogło kandydować do miana walki roku, a w tym roku nie potrafili nic nowego pokazać i to się w Kobe nie zmieniło. Shingo odzyskuje pas i w ostatnim czasie, jeśli pomyśli się o Never Title to pomyśli się o Takagim. Mam tylko nadzieję, że wreszcie dostanie ten pas na jakiś dłuższy czas, bo jak do tej pory miał tylko jeden długi reign, a chciałbym, żeby dostał szansę przez przynajmniej 150 dni - to będzie niemal akurat do Wrestle Kingdom. Pomysł z Oiwą jako pretendentem podoba mi się - zobaczymy czego się nauczył w NOAH w dłuższej walce.


IWGP Global Championship Match - * * * *

Najlepsza walka całej niedzielnej gali, czego w sumie się nie spodziewałem. Panowie mieli jednak tak dobrą chemię, że gdyby dostali jeszcze pięć minut z czasu Naito i O-Khana, to może mogliby się nawet zakręcić koło five stara. Tak się jednak nie stało, ale mimo to stworzyli walkę na bardzo dobrym poziomie. Yoshi jako pretendent wyglądał naprawdę legitnie i, mimo że byłem pewny wyniku walki i zwycięstwa Finlay’a, to ani przez minutę nie dało się odczuć tego, że Hashi jest tylko przejściowym pretendentem. Lider BC jednak zgodnie z planem broni, a taką walką tylko wzmacnia swoją pozycję jako mistrza i topowej gwiazdy NJPW. Przed nami teraz Goto, a więc kolejny pretendent z rodzaju tych, którzy mają tylko zostać pokonani. Niemniej jednak wierzę, że Hirooki zaprezentuje się co najmniej tak samo dobrze, jak jego tag team partner i w Ryogoku dostaniemy naprawdę dobrą walkę.


IWGP World Heavyweight Championship Match - * * *

Ocena jest tu aż tak wysoka, bo pod uwagę zawsze też biorę długość pojedynku, a ten był mega długi. Za długi. Przez 25 z 30 minut męczyłem się tą dwójką w ringu. Podczas Climaxa ich starcie miało jeszcze jakąś tam dynamikę i nawet dało się to oglądać. Tutaj tego nie mogę stwierdzić. No, ale czego się spodziewałem? No niestety właśnie czegoś takiego. O-Khan nie jest i nigdy nie będzie wirtuozem w ringu. Mam nadzieję, że Gedo to zobaczył i już nigdy nie da mu shota na główny pas, bo nawet jeśli zasługuje, to ani trochę z tego nie korzysta. A Naito? Wie, że za chwilę traci pas, więc włączył „mam wyjebane mode” i nie zrobił nic, podkreślam NIC, żeby jakkolwiek umilić nam ten pojedynek. Mam chociaż nadzieję, że ogranie się na King of Pro Wrestling, żeby Zack miał ten swój moment po dobrej walce, bo jeżeli nie to będzie to po prostu naplucie mu prosto w pysk. Weź ty już Tetsuya oddaj ten pas, idź podleczyć kontuzje i nawet za cenę opuszczenia Wrestle Kingdom daj nam od siebie odetchnąć.

Ocena ogólna Road to: 7,25/10

Ocena Destruction: 5,75/10

Średnia: 6,5/10

W życiu bym nie pomyślał, że Road to danej gali może być lepsze aniżeli sam finał touru, ale tak się jednak stało. W trakcie drogi do Kobe mieliśmy wiele ciekawych pojedynków, podczas gdy w samym Kobe widzę tylko dwa do samego polecenia. Z całego touru polecam walki o pasy singlowe z Road to oraz walki o pas Never i Global z samego DiK. Reszta przeciętna lub całkiem do pominięcia. Podsumowując, nie była to najlepsza inauguracja jesieni w wykonaniu NJPW, ale wygląda na to, że szykują nam się dużo lepsze walki już w najbliższej przyszłości, patrząc, chociażby na karty King of Pro Wrestling i Royal Quest IV.

A jaka jest wasza opinia o ostatnim tourze NJPW? Czekam na Wasze komentarze.

Komentarze