
Dwa tygodnie minęły, mnie się udało obejrzeć całą galę, tak więc pora na recenzję Capital Collision. Zapraszam do czytania.
Strong Survivor Challenge Match - * ¾*
NeXus V vs. Trish Adora & Viva Van - * ¾*
Oba Kick-Off Matche nie były jakieś specjalnie dobre. Przy okazji ostatnich gal oglądało się je zdecydowanie lepiej i mam nadzieję, że wrócimy do starej dobrej tradycji niezłych walk w Kick-Offie.Strong Tag Team Championship #1 Contenders Three Way Match - * * ¾*
Spodziewałem się czegoś więcej od tej walki. Liczyłem na coś zdecydowanie bardziej dynamicznego, z większą ilością spotów połączoną z niezłą napierdzielanką ze strony Ishiiego czy Tito. Dostaliśmy po prostu dziesięciominutowe starcie tagowe, których pełno w NJPW. Ostatecznie nie dostaniemy domowego powrotu GYV w walce o pasy mistrzowskie. Szkoda, bo wydaje mi się, że hype na galę byłby dużo dużo większy. Niestety ego Tany po raz kolejny dało o sobie znać - niemniej jednak jego tag team z Ishiim może być ciekawym dodatkiem do tej dywizji.YOSHI-HASHI & Rocky Romero & Kevin Knight vs. Bullet Club War Dogs - * * ¾*
Zaczęliśmy podbudowę do walki o pas Global i mam wrażenie, że niezależnie od państwa i składu tag team matchu będzie ona stać na podobnym poziomie. Zaskakujące jest nieco zwycięstwo faceów. Typowałem, że ekipy Yoshiego będą triumfować w Japonii, a w Stanach jednak zwycięsko wyjdzie BCWD. Tak się jednak nie stało, a Knight przypiął Moloney. Czyżby shot na pasy tagowe juniorów dla niego i Rocky’ego albo Kushidy? Nawet jeśli to raczej nie wróżę zmiany mistrzów.Dirty Work vs. West Coast Wrecking Crew - * * * ¾*
Naprawdę mi się to podobało. Dostaliśmy solidny brawl z dużą ilością dobrze wykorzystanych przedmiotów i o dziwo wyszło to naprawdę dobrze. Cały czas coś się działo i nie mieliśmy jakichś wielkich zastojów. Zgodnie z przewidywaniami wygrywają Fred i Tom, więc najprawdopodobniej dostaniemy trzecią odsłonę podczas kolejnej gali w Stanach. Martwi mnie tylko to, że już teraz mieliśmy walkę ze stypulacją, bo wypadła ona naprawdę dobrze i nie wiem, co by musieli wymyślić, żeby była ona inna, a jednocześnie równie dobra, bo przy NO DQ Matchu nic nowego raczej nie zobaczymy.Zack Sabre Jr. vs. Titan - * * * ½*
Dobry pojedynek i fajne połączenie stylów lucha libre i tego typowego dla Zacka, choć także i Titan pokazał, że potrafi w różne submissiony. Fajnie się to oglądało, a ZSJ po raz kolejny pokazał, że z każdym jest w stanie zrobić co najmniej dobrą walkę i jestem przekonany, że gdyby pociągnęli to jeszcze przez pięć minut, to dałbym tutaj cztery gwiazdki. Trochę dziwna była końcówka i mieliśmy lekki botch, bo Titan chciał chyba jeszcze powalczyć i wzbudzić aplaus publiczność i dlatego klepał w matę, a sędzia odebrał to jako poddanie, a chyba nie tak to miało wyglądać. Zack też był zdziwiony, ale ostatecznie celebrował zwycięstwo. Pierwsze z wielu w drodze do Ryogoku.
Tetsuya Naito vs. TJP - * * ¾*
Liczyłem na coś dużego lepszego mając w pamięci jaką walkę Naito zrobił z Newmanem, gdy dostali tylko sześć minut. Tutaj tego czasu było dwa i pół raza więcej, ale akcja była też dwa i pół raza gorsza. Naito jak to zazwyczaj bywa do walki w Stanach podszedł na wyjebce i wyglądał jakby mu się nie chciało. TJ jakoś też nie przypominał siebie z BOSJ, gdzie tworzył hit za hitem. Coś tu po prostu nie zagrało i widać było, że panowie nie mają chemii między sobą. Kiedy pomyślę sobie, że mam przed sobą walkę Naito z O-Khanem to modlę się do Boga, żeby coś do tego wymyślili, bo na ten moment mam przed oczami tragedię w main evencie. Chce już po prostu 14 października i Zacka Sabre Jr’a jako mistrza. To chyba nie jest duże wymaganie, prawda?Strong Tag Team Championship Match - * * ¼*
Nie wiem, czy przez to, że kompletnie nie kojarzyłem panów z CMLL miałem zdecydowanie bardziej wyjebane na tą walkę, czy to jednak przez to, że była po prostu ona jednak słaba. Nie zmienia to faktu, że w mojej opinii była to najsłabsza walka tej gali i po prostu nie bawiłem się na niej dobrze. Mam nadzieję, że z kolejnymi pretendentami będzie lepiej, a dodatkowo, że TMDK stracą pasy, bo chyba wyraźnie zapomnieli, że są też głównymi mistrzami tag team, a przydałoby się, żeby te pasy też bronili.Mustafa Ali vs. Hiromu Takahashi - * * * *
Nie zawiedli w Chicago, nie zawiedli i w Waszyngtonie. Mam nawet wrażenie, że było to lepsze, aniżeli za pierwszym razem. Widać, że panowie mają między sobą chemię mimo, że spotkali się dopiero ze sobą drugi raz w życiu. Nie przeszkadzało im to jednak stworzyć kapitalnego widowiska, które dodatkowo bardzo dobrze odbierała publiczność. Podobał mi się motyw ze sprzedawaniem kontuzji karku u Hiromu i tymi dość niebezpiecznie wyglądającymi akcjami na podłodze. Ostatecznie jednak Ali musiał uznać wyższość rywala i bardzo mnie cieszy, że Hiromu wygrał, bo dzięki temu mamy szansę na trzeci pojedynek. Liczę jednak, że odbędzie się ono w Japonii i będzie main evenetem jakiegoś show, gdzie dostaną pół godziny na potencjalny five star, który porwie tamtejszą publiczność. Liczę też, że Mustafa wybierze się w końcu na dłużej do Kraju Kwitnącej Wiśni i trochę tam pobędzie. Kto wie może podczas BOSJ w 2025 roku? Na pewno bym się na to nie obraził.Strong Openweight Championship Match - * * * ¾*
Dobrze oglądało mi się to zestawienie, chociaż ponownie mieliśmy tutaj taką dosyć ciekawą mieszankę stylów. Lio jednak dobrze pokazał się w roli pretendenta i nie wyglądał słabo przy Gabie. Momentami może nawet trochę za mocno, zwłaszcza w końcówce, gdzie poszli w totalny overselling, a moim zdaniem Piledriver i to w samej końcówce pojedynku i dodatkowo tak mocny nie powinien być akcją do kick-outu. Gdyby zmienili sekwencję i najpierw poszli w ten Gutwrench Powerbomb i kick-out, a później Piledriver to moim zdaniem wyglądałoby to dużo lepiej. Ostatecznie jednak i tak odbieram ten pojedynek dobrze, oglądało mi się go przyjemnie, a Lio i Gabe potwierdzili swoją wielkość jako wrestlerzy. Gabe moim zdaniem powinien teraz pójść dalej w walki o Strong Title i może jakiś tag team z Jakiem Lee. Natomiast Lio chciałbym, że wrócił na stałe do mixu związanego z dywizją junior heavyweight w Japonii, bo DOUKI potrzebuje takich pretendentów jak on.Strong Women’s Championship Match - * * * ½*
Nie do końca rozumiem wybór walki pań na main event. Okej - Mone to duże nazwisko w Ameryce i pewnie taka karta wyprzedała trochę biletów a i sprawiła, że Mone pofatygowała się w ogóle do Waszyngtonu. Niemniej jednak nie uważam, że stworzyła tam jakiś wielki spektakl. Z drugiej jednak strony była to jedna z lepszych walk pań w NJPW, ale mimo to były lepsze pojedynki na main event na tej samej gali i to zwłaszcza te, które miały miejsce tuż przed main eventem. Tym bardziej mnie to zastanawia, dlaczego był to main event skoro na 99,9% było pewne, że Mone go wygra bez wchodzenia do ringu? Jeśli chodzi o poziom to tak jak mówię było okej, ale nie jakoś wybitnie. Zobaczymy jakie dalej są plany na ten tytuł, ale wydaje mi się, że ex Sasha go trochę potrzyma. W końcu Mone means Money, a tego nigdy za dużo - zwłaszcza na amerykańskim rynku dla japońskiej federacji.Ocena ogólna: 6,25/10
Gale w Stanach już od dłuższego czasu dostarczają przynajmniej mocno średnie show, a zazwyczaj jest ono po prostu solidne lub bardzo dobre. Tak też było i tym razem. Na plus i do rewatchu Grudge Match, Hiromu z Alim i walka o Strong Title panów. Na minus Naito z TJP i walka o pasy tagowe. Reszta była po prostu okej. Sama gala ląduje raczej w górnej połówce ocenianych w tym roku przeze mnie show i myślę, że jak na okres poclimaxowy, gdzie dopiero co tworzą się plany było naprawdę nieźle.A jaka jest Wasza opinia na temat Capital Collision? Czekam na Wasze komentarze.
Komentarze
Prześlij komentarz