Road to New Beginning in Osaka & New Beginning in Osaka - RECENZJA




Za nami kolejna duża gala z cyklu New Beginning. Pora więc ją podsumować wraz z galami Road to, które odbywały się w Korakuen Hall.



Road to New Beginning in Osaka

IWGP Junior Heavyweight Championship Match - * * * ½* - Day 2

W Kanemaru jest coś takiego, że powyżej pewnego poziomu nie podskoczy i pokazał to po raz kolejny, kiedy dostał szansę na singlowe pokazanie się. Szans na to, że wygra pas (mimo że jest członkiem HoT) nie było zbyt wiele, więc też może i dlatego jakoś niezbyt dobrze siadło mi to starcie. Kolejnym pretendentem jest SHO i wydaje mi się, że może wyglądać to nieco lepiej aniżeli w przypadku tej walki.

Never Openweight Six Man Tag Team Championship Match - * * * * ¼* - Day 3

Każda walka o pasy trójek podczas reignu Okady, Tanahashiego i Ishiiego była bardzo dobra i nie inaczej było także tym razem w Korakuen Hall. Publika też wiedziała, że to ostatni raz, kiedy widzą w tej sali Okadę i trzeba przyznać, że była w tą walkę bardzo mocno zaangażowana. Największym MVP tej walki jest mimo wszystko dla mnie Kosei Fujita. Widać w nim bardzo duży potencjał i jestem w stanie sobie wyobrazić to, że już wkrótce może on się pojawić blisko szczytu dywizji junior heavyweight. Byłem mimo wszystko zaskoczony bardzo tym, że topowe gwiazdy nie zrzuciły pasków na TMDK, a poszliśmy w wakat tytułów, bo minął prawie miesiąc od tej walki, a my cały czas nie mamy informacji o tym, co dalej z tymi pasami. Czyżbyśmy mieli powolne i ciche wygaszenie ich funkcjonowania? Poczekamy, zobaczymy (a może i nie).

Shota Umino vs. Ren Narita - * * * ½* - Day 3

Nieco zawiodłem się na tym starciu, bo liczyłem na coś dużo lepszego. Najprawdopodobniej włodarze federacji widzą w Shocie i Renie dwie przyszłe twarze federacji, które niejednokrotnie wspólnie mogą zamykać Wrestle Kingdom. Niestety na razie do tego daleka droga, bo panowie nie pokazali w ringu nic szczególnego, a dostali na to ponad pół godziny. Szkoda, bo czasu, by to zrobić, mieli aż nadto, a wykorzystali go w naprawdę marnym procencie. Na ten moment nie widzę ich w main evencie dużej gali, ale być może z czasem zmienię zdanie.

Alex Coughlin vs. Great-O-Khan - * * ¾ - Day 6

Bez żadnych większych zaskoczeń. Panowie pokazali to, co mają najlepszego w swoim arsenale i po prostu stworzyli walkę na niezłym poziomie. Publika w Korakuen wydawała się to kupować, więc oznacza to, że robili po prostu dobre show.

HENARE vs. Gabe Kidd - * * * * - Day 6

To była wojna przez duże W. Od początku do końca zobaczyliśmy tu typowy Strong Style, a więc coś, co bardzo lubię. Panowie nie oszczędzali się ani przez sekundę i dobrze jest od czasu do czasu zobaczyć właśnie taki pojedynek. Bardzo ciekawy i nietypowy pomysł z finiszem, którym jest remis przez podwójne KO (nie pamiętam, kiedy ostatni raz coś takiego widziałem). Zwiastuje nam to rewanż i mam nadzieję na to, że wkrótce zobaczymy kolejne ich starcie 1 na 1 w podobnym stylu i limicie czasowym. Kto wie może w trakcie New Japan Cup? Nie byłoby to na pewno złym pomysłem, ale wówczas chciałbym już, żeby został wyłoniony zwycięzca.

David Finlay vs. Callum Newman - * * ¾ - Day 6

Zgodnie z przewidywaniami nie mogło się to skończyć inaczej niż dominującym zwycięstwem Finlay’a. Niemniej jednak Newman pokazał się z naprawdę dobrej strony i wierzę w to, że przy odpowiednim rozwoju może zostać nowym Ospreay’em. Wiem, że to bardzo mocne słowa, ale mam nadzieję, że nie rzucam ich na wiatr, bo po prostu widzę w tym chłopaku potencjał. A jednocześnie zastanawiam się, co ja w swoim życiu zrobiłem nie tak, że teraz piszę tę recenzję, a on właśnie zaczyna podbijać ringi New Japan Pro Wrestling (jestem dziewięć miesięcy starszy niż on).

IWGP Junior Heavyweight Tag Team Championship Match - * * * * ¼* - Day 6

Jak zwykle poziomem panowie nie zawiedli i znów stworzyli bardzo dobre starcie pokazując, że cztery indywidualności, mogą stworzyć bardzo dobre widowisko w dywizji tag teamowej w kategorii juniorów, która takimi walkami raczej się nie charakteryzuje. Nie do końca rozumiem decyzji o ponownym przekazaniu pasów Connorsowi i Drilli (szacun za walki z zerwanym bicepsem), bo nie ma w tym, jak dla mnie żadnej logiki: War Dogs wygrali w tej rywalizacji 4:1, a Catch 2/2 nie zostało z niej nic poza WK Momentem, o którym za jakiś czas i tak każdy zapomni. Jedyne, za czym przemawia zwycięstwo War Dogsów to fakt, że to story miało pokazać całkowite zniszczenie UE i być może zapowiedzieć jakiś potencjalny heel turn w drużynie Ospreay’a. Na razie nic takiego się nie stało i zobaczymy dokąd to poprowadzi. Ciekawy jestem kto teraz będzie pretendentami, bo dywizja tagowa juniorów przez ostatnie dziewięć miesięcy żyła w zasadzie rywalizacją War Dogs vs. Catch 2/2 i nie wykształcili się żadni inni gotowi challangerzy.

Faction Warfare Gauntlent Match - * * * - Day 7

Moim zdaniem czegoś w tej walce zabrakło, ale mniej więcej tak jest w każdym pojedynku 5 na 5 pomiędzy tymi zespołami. Sam koncept jednak uważam za bardzo dobry, bo jest mocno dynamiczny i trzeba być gotowym w nim na wszystko. Fajnym pomysłem było też to, że całą walkę kończyli Tsuji i Uemura, a więc przyszłe gwiazdy. W Sapporo mimo Hair vs. Hair pewnie nie dostaną tyle czasu co SANADA z Naito czy Takagi z Taichim, więc tu mogli pokazać dużo większy potencjał i wydaje mi się, że go wykorzystali. Mimo to jestem zmęczony rywalizacji LIJ z J5G i mam nadzieję, że po całej serii New Beginning dostanę coś świeżego.

Całkowita ocena: 7,25/10

Bardzo dobra podbudowa przed galami w Osace. Oczywiście ocena byłaby dużo dużo niższa, gdybym miał oceniać rzeczywiście wszystkie walki, które miały miejsce na galach Road to. Ale po pierwsze nie mam czasu ich oglądać. A po drugie, kto przejmuje six man tag team match Bullet Club vs. Guerrillas of Destiny widząc go codziennie? No raczej mało kto.


New Beginning in Osaka

Chaos vs. Ryusuke Taguchi & Boltin Oleg - DUD

Bishamon vs. United Empire - * * ¼*

Shota Umino & El Desperado & Tomoaki Honma & Tiger Mask vs. House of Torture - * * ¼*

Just 5 Guys vs. Los Ingobernables de Japon - * * ¾*

Warm up tag team matche spełniły swoje zdanie, bo rozgrzały publiczność, mimo tego, że nie wyróżniły się niczym specjalnym. Po prostu zobaczyliśmy wrestling na w miarę dobrym poziomie, ale nic więcej. Niemniej jednak tym zawsze charakteryzują się tego typu walki.

Kazuchika Okada vs. Hiroshi Tanahashi - * * * ¾*

Jak zwykle panowie pokazali to, co umieją w bardzo dobrym wydaniu, mimo że była to jedna z ich najsłabszych walk patrząc po tym, co już potrafili wykręcić. Nie winie ich jednak za to, bo jak na czas i miejsce w karcie, które sobie dali (Tana myślę miał na to duży wpływ), wypadli naprawdę bardzo dobrze. Nie chodziło tu jednak tylko i wyłącznie o wrestling i akcje w ringu, ale także o podsumowanie rywalizacji, która definiowała New Japan Pro Wrestling przez ponad dziesięć ostatnich lat. Dobrze, że w taki sposób postanowiono zrobić ostatni singles match Okady w NJPW, bo jednak Tana był chyba jego największym rywalem. Zaskoczeniem dla mnie było też to, że Kazu wygrał. Myślałem, że wzorem Ospreay’a czy Tamy swój ostatni singles match lider Chaosu przegra. No, ale jednak widocznie status Okady jest nieco wyższy aniżeli pozostałej dwójki i spokojnie można było dać mu to zwycięstwo. Tym bardziej że Tana nic na tej porażce nie traci.

IWGP Tag Team Championship Match - * * *

Podobnie jak w przypadku gali w Nagoyi tak i tutaj nie wydarzyło się nic specjalnego. Zobaczyliśmy pojedynek na poprawnym poziomie i nic więcej. Nie mam zupełnie pojęcia, kto wpadł na pomysł zdjęcia po miesiącu z GoD głównych pasów tagowych NJPW. Na serio?! Nie ma obecnie bardziej over tag teamu w całym NJPW od Leo i ELP i w nagrodę dostają przegraną po tym, jak obu pasami uderza Taiji Ishimori, który nawet nie brał udziału w tej walce. To się ani trochę kupy nie trzyma, ale widocznie ja się nie znam.

Bryan Danielson vs. Zack Sabre Jr. - * * * * ½*

Wrestlingowy klasyczek w czystej postaci. Przez ponad pół godziny panowie dali nam po prostu ringowe złoto. Oczywiście nie każdemu taki styl wrestlingowy musi pasować, ale ja wiedziałem na co się pisze przed tym pojedynkiem, na to się nastawiałem i to, czego oczekiwałem dostałem. Zack zasłużył na to zwycięstwo i mam wrażenie, że obecnie jest on głównym pretendentem do tego, by wygrać New Japan Cup, na co bym się ani trochę nie obraził oraz do tego, by jeszcze w tym roku zostać głównym mistrzem. Danielson z kolei w post match komentarzu zasugerował, że chce trzeciego starcia na neutralnym dla obu panów gruncie. Powiem to pół żartem pół serio, ale włodarze PTW nie mają jaj, żeby zorganizować to starcie w Polsce. A nawet jeśli mają, to nie mają tylu pieniędzy. A szkoda, bo za taki klasyk, żeby go zobaczyć we w miarę bliskiej mnie lokalizacji, na żywo zapłaciłbym każde pieniądze.

5-on-5 Steel Cage Match - brak oceny

Od razu wyjaśnię, że brak oceny w tym przypadku to nie jest DUD, bo walka mi się bardzo podobała. Brak oceny wychodzi stąd, że zatrzymała się ona u mnie na siedem i pół gwiazdki w pięciogwiazdkowej skali. Jest to wręcz absurdalne i dlatego jej nie daję jako takiej oficjalnej, a jedynie wpisuje ją tutaj ołówkiem. W tej walce było wszystko: bardzo dobry wrestling, bardzo duży brawl, dużo krwi i ogromne wykorzystanie przedmiotów. Jeśli w taki sposób NJPW ma podsumowywać rywalizacje drużynowe to jestem jak najbardziej za. Każdy zawodnik w tej walce pokazał się w bardzo dobry sposób, ale jeśli miałbym wyróżnić po jednym z każdej drużyny, to byliby to HENARE i David Finlay. Pierwszy ma u mnie bardzo duży szacun za to, że pomimo tak paskudnego rozcięcia głowy i chyba wstrząsu mózgu postanowił cały zabandażowany wrócić do walki. Nowozelandczyk wykazał bardzo dużą wolę walki, bo nawet komentatorzy wspomnieli o tej kontuzji, więc po prostu nie był to work, a prawdziwy uraz. Z kolei Finlay dostaje wyróżnienie za to, jak mocarnie wyglądał na przestrzeni całej walki. Rozpoczął ją i przez godzinę wytrwał w ringu, po czym zakończył ją w bardzo brutalny sposób. A co do brutalności - bardzo podobał mi się motyw z rozbiórką ringu. Podkreślił on tylko jak bardzo ekstremalny i niebezpieczny był to pojedynek. Na sam koniec słówko o Ospreay’u. Jak kończyć swoją przygodę z jakąś federacją, to właśnie w tak widowiskowy sposób. Na ten moment jak dla mnie jest to walka roku i bardzo prawdopodobne, że nic tego nie zmieni aż do 31 grudnia 2024.

Ocena końcowa: 6,75/10

Kolejna duża gala NJPW, która trzymała naprawdę dobry poziom. Do rewatchu z pewnością polecam Okada vs. Tanahashi, Sabre vs. Danielson i main event, który był totalnym r**********m. Początek roku New Japan ma naprawdę dobry i mam nadzieję, że dalej będą szli w tym kierunku, bo jest on po prostu najzwyczajniej w świecie bardzo dobry.

A co wy sądzicie o ostatnich galach NJPW? Dajcie znać w komentarzach!

Komentarze