Wrestle Kingdom 18 - RECENZJA



Co prawda od Wrestle Kingdom minęło kilka dni, ale musiałem zobaczyć jeszcze raz kilka walk, żeby sprawdzić, czy ocena, którą początkowo dałem, była właściwa. Teraz już wszystko wiem, dlatego zapraszam do recenzji.

New Japan Ranbo - * * ½*

Nic specjalnego to nie było, jak to zazwyczaj bywa w tego typu walkach, gdy nie jest to Royal Rumble Match. Zbyt wielu ciekawych akcji tu nie było, ale można było to obejrzeć i było to zjadliwe. Na plus pojawienie się Takashiego Iizuki i Fujity Jr. Hayato oraz sędziowanie tej walki przez Tigera Hattoriego oraz zaskoczenie w postaci tego, że mistrz KOPW 2023 nie przeszedł do pierwszej walki o KOPW 2024.

IWGP Junior Heavyweight Tag Team Championship Match - * * * ¼*

Jak na czas, który Panowie dostali, to wykręcili naprawdę dobrą walkę, ale było to wręcz oczywiste, że tak będzie, bo chemia, którą między sobą mają, sprawia, że wygląda to zawsze w miarę dobrze. Ciekawy pomysł był z „Demon TJP”, bo było to coś naprawdę nowego, ale dobrze, że nie ciągną tego dłużej i wrócił on do swojej postaci już na New Year’s Dash. Decyzja o tym, że mistrzowie się zmienią - była dobra, bo War Dogsi nie mogli wygrać czwarty raz z Catch 2/2. Wygląda jednak na to, że feud będzie kontynuowany, bo w Osace mamy mieć 5 on 5 Steel Cage Match. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.

NJPW World Television Championship Match - * * ¾*

Od Tany i ZSJ nie dało się oczekiwać niczego nowego, ale moim zdaniem tu czegoś zabrakło. Co im szkodziło dać im te trzy-cztery minuty więcej? Moim zdaniem nic, a wyszłoby to dużo lepiej. Nie rozumiem, dlaczego Tanahashi postanowił przyznać sobie ten tytuł, ale jest prezydentem, więc po prostu mu wolno i nic z tym nie mogę zrobić. Mam nadzieję, że to oznacza, że ZSJ, jak i całe TMDK wejdzie wyżej w hierarchii NJPW, co już było widać na Dashu, więc miejmy nadzieję, że to oznacza początek czegoś dużego dla tej stajni. Odnośnie pasa Television w posiadaniu Tany nie ma żadnych oczekiwań - zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Yota Tsuji vs. Yuya Uemura - * * ¾*

Słyszę bardzo dużo zachwytów nad tym pojedynkiem, ale kompletnie nie mogę wyłapać tego, dlaczego jest ich tutaj aż tak dużo. Owszem momenty były, ale w wielu filmach też są momenty, a koniec końców są one mocno średnie. Tak też było moim zdaniem w tym przypadku. Panowie pokazali jednak, że można im zaufać i w przyszłości to oni będą kończyć gale w Tokyo Dome, więc liczę na to, że jak za pięć lat włączę Wrestle Kingdom 23, to zobaczę kompletne, pięciogwiazdkowe starcie.

Shota Umino & Kaito Kiyomiya vs. House of Torture - * ½*

Kompletnie niepotrzebne starcie, które spokojnie można było zastąpić singlowym pojedynkiem z udziałem Narity i Umino. Niestety będziemy kontynuować ten feud, z czego nie jestem ani trochę zadowolony, no ale z jakiegoś powodu Gedo cały czas nam pcha narrację, że House of Torture to dobra stajnia. Pomysł owszem jest spoko, ale jak chcesz go robić to niech chociaż dwóch-trzech wrestlerów będzie dobrych w ringu. Tu takowych po prostu nie ma. Mam nadzieję, że potoczy się to max do New Japan Cup i choć na chwilę z tym poprzestaniemy.

Never Openweight Championship Match - * * * *

Nie spodziewałem się, że to wyjdzie aż tak dobre. Miałem te obawy z racji miejsca w karcie, bo myślałem, że zanim się rozkręcą, to już będą musieli kończyć. Tymczasem zaczęli od samego początku z akcją i przez niemal piętnaście minut cały czas ją kontynuowali. Bardzo zaskoczony byłem decyzją o daniu pasa Tamie tym bardziej, jak na backu ogłosił, że to jego ostatni miesiąc w New Japan. Szkoda, bo może w końcu miałby porządny reign z tym tytułem. Szkoda tym bardziej że prawdopodobnie zrzuci pas na Evila, a niemal 90% wrestlerów byłoby lepszych i bardziej perspektywicznych. Mam nadzieję, że jednak obroni z Evilem i gdzieś w Ameryce straci swój pas. Co do Takagiego wygląda na to, że znów wchodzi w okres kariery, w którym nie będzie dla niego żadnego pomysłu i będzie robił wszystko i nic.

IWGP Tag Team & Strong Openweight Tag Team Championships Match - * * *

Było po prostu w porządku i nic więcej. Od początku było wiadomo, że nie będą w stanie powtórzyć finału WTL, no bo nie dostaną czterdziestu minut, ale jak na jedną czwartą czasu, którą otrzymali, to zrobili naprawdę dużo. Danie pasów GoD pokazuje, że NJPW właśnie w tej dwójce widzi kontynuację tego, co robili Tonga i Loa. Zobaczymy, czy to wypali, ale jestem optymistycznie nastawiony do tego pomysłu - tak samo, jak do pierwszych pretendentów, a więc Chaase’a i Kenty, bo to po prostu będzie świeże zestawienie, a tego oczekuje na galach New Beginning.

IWGP Junior Heavyweight Championship Match - * * * ½*

Największy zawód tej gali. Oczekiwałem podobnego pojedynku, jak dwa lata temu a tymczasem dostałem coś, co wypadło zdecydowanie poniżej moich oczekiwań. Mam wrażenie, że Hiromu coraz bardziej zmienia się w Naito i ma coraz bardziej wywalone na większość walk, zwłaszcza jeśli nie jest w centrum zainteresowania, więc dobrze, że Desperado przejmuje pas. Idea z Kanemaru jako pierwszym pretendentem nie do końca mi się podoba, ale mówi się trudno i najprawdopodobniej będziemy mieli V1 przy nazwisku nowego mistrza. Wydaje mi się, że Despe potrzyma pas do Dominion, gdzie przegra ze zwycięzcą BoSJ i po tym pójdzie w dywizję heavyweight na całego. Mam też nadzieję, że Hiromu wkrótce także przejdzie do kategorii ciężkiej, bo w NJPW nic nowego już nie zrobi.

IWGP Global Championship Match - * * * * *

Pomimo tego, że był to chyba najbardziej przewidywalny pojedynek w karcie pod względem wyniku, to i tak panowie zrobili najlepsze show podczas całego Wrestle Kingdom. Bardzo podobał mi się „sojusz” Moxa i Willa, bo tym lepiej wypada wygrana Finlay’a, który może z małą pomocą, ale jednak pokonuje dwóch naprawdę bardzo dobrych wrestlerów i prawdopodobnie dwóch main eventerów AEW w 2024 roku. No i oczywiście w trakcie tej walki dostaliśmy najbardziej funny moment, a więc Alex Coughlin wpisany w stół. Nie wiem, czy to tylko przypadek, czy jednak było to jakoś ustalone, ale bawi do teraz. Nic Nemeth jako pierwszy pretendent? Jestem jak najbardziej za, bo ex Ziggler w walkach o pas zawsze dawał z siebie 110% i dawał dobre show. Mam nadzieję, że nawet jeśli przegra, to zostanie w NJPW na dłużej.

Kazuchika Okada vs. Bryan Danielson - * * * * ½*

Po obejrzeniu tego starcia na żywo dałem mu cztery gwiazdki, ale zrobiłem rewatch, żeby być pewnym i wyszło na to, że na te pół gwiazdki więcej panowie zasłużyli. Zgodnie z przewidywaniami poszli w motyw kontuzjowania Okady i zemsty Danielsona i wypadło to całkiem fajnie. Moim zdaniem jednak stać ich na jeszcze więcej a skoro mamy remis po dwóch ich pojedynkach to czas na trzecie i rozstrzygające starcie, które mam nadzieję, będzie totalnym bangerem. Kiedy? Ciężko powiedzieć. Wypadałoby znaleźć jakieś miejsce niezależne, ale o takie będzie ciężko, więc powiedziałbym, że albo FD, albo All In na Wembley. Ciekawy jestem co po walce o pasy trójek dla Okady. Wygrana w New Japan Cup? Nie byłbym specjalnie zaskoczony.

IWGP World Heavyweight Championship Match - * * * * ½*

Czy była to walka godna main eventu Tokyo Dome? Moim zdaniem tak. Czy panowie mogli dać od siebie więcej? Oczywiście! Niemniej jednak jestem zadowolony, bo po prostu przyjemnie się to oglądało. Naito stworzył typową dla siebie walkę, kiedy mu się chce i jego przeciwnik daje mu możliwość pokazania się i dzięki temu zobaczyliśmy całkiem niezłe starcie. Wiadomo już, że szykuje nam się rewanż w postaci walki w Osace i nie spodziewam się tego, żeby Naito stracił tytuł. Mam jednak jakieś przeczucie, że J5G przejdzie coś na wzór heel turnu i przejdzie nieco bardziej na „ciemną stronę mocy”. No i najważniejsze - Naito spełni swój cel, a więc największy roll-call w historii. Kiedy zobaczyłem Debila (Evila), atakującego mistrza myślałem, że wyrzucę telewizor przez okno, bo tylko on mógł ten moment zniszczyć. Na szczęście jednak SANADA wrócił do ringu i mieliśmy krótki powrót LIJ z Sanadą w składzie i dostaliśmy 30 000 osób krzyczących „De Japon”. Piękny i prawdziwie godny Wrestle Kingdom Moment.

Całkowita ocena: 7/10

Naprawdę przyjemnie oglądało się to Wrestle Kingdom. W porównaniu z zeszłym rokiem większość walk trzymała poziom i dzięki temu otrzymaliśmy naprawdę niezłą galę. Kompletnie niepotrzebna była walka tag teamowa z Umino i Naritą, bo zdecydowanie obniżyła ocenę końcową, ale widocznie coś takiego musiało się tu trafić, żeby było na co narzekać. Jak to zwykle w Tokio bywa, mieliśmy bardzo dobrą publiczność i nawet pomimo tego, że w Tokyo Dome jest ona zdecydowanie dalej od ringu, to było ją bardzo dobrze słychać. Mówi się, że jaki Nowy Rok taki cały rok. Wrestle Kingdom jako pierwsza gala NJPW w Nowym Roku wypadła bardzo dobrze, więc mam nadzieję, że i cały rok będzie tak dobry, a już wiadomo, że będzie się działo!

A jak Wy oceniacie Wrestle Kingdom? Dajcie znać w komentarzach!

Komentarze