G1 Climax 33 - RECENZJA



Długo to trochę trwało, ale po trzech tygodniach w końcu jest - oto przed wami jedyna (chyba) recenzja G1 Climax 33 w języku polskim w aż takiej skali. Zapraszam do czytania

Dlaczego recenzja jest tak późno?

Powód jest prosty - brak czasu. Chciałem stworzyć recenzję bardzo wiarygodną i dlatego też obejrzałem wszystkie walki z tegorocznego Climaxa. Nie jestem jednak Dave’em Meltezerem i nie mam czasu, by robić to live i za to żyć (na marginiesie - nie widziałem żadnego dnia na żywo). Praca i inne obowiązki domowe sprawiły, że dziennie mogłem obejrzeć max 4-5 walk dziennie stąd też recenzja powstała tak późno.

Co sądzę o tegorocznej formule Climaxa i zmianach w formacie?

Cóż … nie potrafię ich jednoznacznie ocenić. Dlaczego? Z jednej strony więcej wrestlerów miało szansę się zaprezentować. Z drugiej jednak G1 straciło przez to swoją elitarność. W końcu oryginalnie pod względem ostatnich lat było dwa bloki po dziesięciu wrestlerów przez co, żeby załapać się do jednego z bloków, trzeba było mieć naprawdę wysoką pozycję w NJPW.

Jeśli chodzi o czas to też nie potrafię się do końca określić. Limit dwudziestu minut sprawił, że mieliśmy wiele kiepskich pojedynków, które nie przystoją takiemu turniejowi jak G1. Poza tym 30 minut na zegarze to też taka tradycja. Ale z drugiej strony dzięki temu mogłem obejrzeć więcej pojedynków jednego dnia, bo było to szybsze.

Podsumowując więc ten akapit powiem tak … ciężko jednoznacznie to wszystko ocenić. Wiem, wiem - nie tego po mnie oczekiwaliście, ale właśnie taka jest moja opinia.

Które dni wypadły najlepiej?

Każdy dzień obejrzałem i każdy oceniłem. Tak, jak to bywa w piłkarskich mistrzostwach świata (analogia nasunęła mi się przez 32 zawodników, tak jak były do tej pory trzydzieści dwie drużyny). Faza grupowa ma momenty, ale często jest słabo i najwięcej emocji było w fazie pucharowej. W gwoli wyjaśnienia, żeby oceny były sprawiedliwe, ostatnie dni blokowe połączyłem tak, że A i B są ocenione jako i C i D dokładnie tak samo. Faza pucharowa też jest przeze mnie oceniona jako jeden dzień.

Oceny poszczególnych dni G1 Climax

  • Day 1: 6 / 10
  • Day 2: 5,75 / 10
  • Day 3: 6 / 10
  • Day 4: 5,5 / 10
  • Day 5: 6,75 / 10
  • Day 6: 4,25 / 10
  • Day 7: 6 / 10
  • Day 8: 6,25 / 10
  • Day 9: 6,75 / 10
  • Day 10: 4,75 / 10
  • Day 11: 6,5 / 10
  • Day 12: 5,75 / 10
  • Day 13 & 14: 6,25 / 10
  • Day 15 & 16: 6,5 / 10
  • Faza pucharowa: 7,5 / 10
Jak można łatwo zobaczyć po ocenach dni, w których rywalizowali zawodnicy z bloku A i B były lepsze (może nie zdecydowanie, ale jednak). Zgodnie z przewidywaniami nie zawiodły wszystkie gale w Tokio, gdzie nawet C&D Block pokazały się z dobrej strony. Super było także w Niigacie i domagam się, żeby dostali jakiś duży event, bo drugi raz pokazali (podobnie jak w New Japan Cup), że są tego godni. Nieźle także było w Osace, gdzie moim zdaniem doczekaliśmy się pierwszego five stara w tym turnieju, ale Osaka to marka sama dla siebie, tak LA czy Chicago w USA.

Blok A. SANADA tworzy historię

Oglądam już NJPW kilka i w G1 Climax nikt nigdy za mojej kadencji nie zrobił bilansu bez porażki. A, że to zrobi mistrz, to już bym w ogóle nie pomyślał, bo takowy zazwyczaj to przegrywał już w bloku i później czekał aż wyłonią się nowi pretendenci. Tym razem tak nie było i uważam to za dobry ruch, bo SANADA był tu najbardziej doświadczonym wrestlerem z wszystkich, więc był też naturalnym kandydatem do wygrania, zwłaszcza że mieliśmy tak rozbudowaną fazę pucharową.

Zaskoczeniem dla mnie też było tak wiele remisów, ale rozumiem tę decyzję i bardzo się z niej cieszę. Po pierwsze dlatego, że remisy to bardzo duża rzadkość w G1, mimo że takowe mogą padać co roku. Po drugie dlatego, że zazwyczaj mieli je między sobą członkowie Renewa Three Musketeers, a więc ludzie promowani na przyszłe twarze federacji. Uważam, że ma to pokazać, że cała ta trójka jest bardzo blisko siebie i przyszłość NJPW rysuje się w naprawdę kolorowych barwach. Jeśli tak będzie, to pozostaje się tylko cieszyć.

Minusem jak dla mnie jest wybranie osoby, która zajęła drugie miejsce. Masz wspomnianych trzech muszkieterów, dla których wyjście z bloku jest bardzo dużym pushem. Masz Kaito Kiyomiyę, który jest top starem w NOAH, poświęca podobny turniej w swojej federacji i ma niedokończone porachunki z Okadą, które możesz rozwiązać kapitalną walką w fazie pucharowej. A wybierasz … Hikuleo. Jaki był w tym sens? Moim zdaniem żaden, bo wielkolud odpadł już w ćwierćfinale. Po co zatem w ogóle został wytypowany do TOP 8? Nie mam pojęcia a minął już prawie miesiąc od tych decyzji.

Blok B. Bez żadnych niespodzianek

Tak, jak można było przewidzieć bez oglądania całego turnieju - Ospreay i Okada wyszli z bloku, choć były momenty, w których człowiek zastanawiał się, czy rzeczywiście ta dwójka znajdzie się w TOP 8. W końcu Ospreay przegrał aż dwa razy z Taichim i z Tangą Loą. Wygrał za to z Okadą, co jednak mimo wszystko jest zawsze swego rodzaju zaskoczeniem. No i jednak mimo wszystko mieliśmy emocje do samego końca w postaci walki Willa z El Phantasmo. Jak dla mnie była to druga najlepsza walka tego turnieju a panowie stworzyli kapitalne widowisko godne pięciu gwiazdek.

Ciężko było znaleźć jakieś specjalne minusy, bo w tym bloku była naprawdę masa przynajmniej dobrych pojedynków. Na pewno za taki można uznać wygranie bloku przez Okadę. Ale skoro nie wygrał całego Climaxa, to nie będę narzekał.

Blok C. Każdy, tylko nie EVIL

Najbardziej wyrównany blok, jeśli chodzi o poziom punktowy. Z poziomem walk bywało już różnie, ale kilka było naprawdę ciekawych. Teraz przejdźmy do tego, kto wyszedł z bloku. David Finlay to jak najbardziej logiczna decyzja, bo jest nowym liderem Bullet Clubu, jednym z trzech najważniejszych mistrzów w całym turnieju i potrzebuje stałej podbudowy, więc jego obecność w TOP 8 nie może dziwić. No ale EVIL? Co on tam robił, jak on się tam znalazł? Nie mam bladego pojęcia. Masz do wyboru poza nim Tamę Tongę, Shingo Takagiego i nawet Eddiego Kingstona i wybierasz Evila, który jest nudny, jak flaki z olejem. Naprawdę Gedo? Musiałeś mi to zrobić? I jeszcze sposób, w jaki “wywalczył” sobie ten awans… Ech, jak tylko pisze o Evilu to tylko się niepotrzebnie denerwuje, a będę musiał to zrobić jeszcze raz.

Z minusów poza wyjściem Evila widzę tu booking Tomohiro Ishiiego. Facet jest oddany federacji, nigdy nie zdradził, zawsze daje z siebie sto procent i tworzy mnóstwo bangerów, a ta nie potrafi go zabookować tak, żeby chociaż był w ćwierćfinale G1. Nie wiem, co się musi stać, żeby Ishii odniósł jakiś większy singles sukces niż pas Never Openweight.


Blok D. Trudne i dziwne decyzje pana Gedo

Mam takie wrażenie, że Gedo nieco zapędził się w kozi róg w tym bloku. Miał trzech naprawdę mocnych pretendentów do dwóch miejsc w bloku: Naito, ZSJ i Cobba. I trzeba uczciwie przyznać, że każdy z nas na miejsce w TOP 8 zasługiwał. No, ale jeden musiał odpaść - padło na członka United Empire. Patrząc na pozycję w rosterze, jest to logiczna decyzja, ale patrząc na to, jak Gedo zabookował Jeffa już nie. Facet wygrywa swoje pierwsze cztery mecze i pokonuje w nich takie nazwiska jak Naito, Sabre Jr. i Tanahashi. Parafrazując pewnego tiktokera - robi wrażenie. Z bilansem 4-0 nie ma szans, żeby nie było go w TOP 8. Prawda? Otóż są, bo nagle z dupy przegrywa z Yano i remisuje z Hastem. Porażkę z Goto jeszcze jestem w stanie zrozumieć, bo Hirooki jest naprawdę dobrym wrestlerem i w tym wypadku przegrana nie jest żadną ujmą. Tak czy siak, po fenomenalnym początku Cobb wychodzi chyba na jednego z większych frajerów w G1. Na pocieszenie ma singles match z Naito, ale generalnie raczej na nic on mu się nie zda, bo nawet nie będzie stawki w postaci walki w Tokyo Dome na linii.

Super, że szansę dostał Zack, bo na nią po prostu zasłużył. Jest jednym z najlepszych mistrzów w tym roku i po prostu no musiał wyjść z tego bloku, co też ostatecznie się stało. Szkoda, że później wpadł na Okadę, ale no nie wszystko może być po myśli każdego z nas.

No i wreszcie Naito. Zaczął od porażki z Cobbem i sobie zacząłem myśleć powoli o tym, że roll-call w Tokyo Dome nie dojdzie do skutku a tymczasem lider LIJ nie dość, że zanotował bardzo dobry comeback, to jeszcze później wygrał cały turniej. O zwycięzczy napiszę więcej później, więc na tym zakończę moje pisanie o tym bloku. Minusy? Jest jeden - booking Jeffa Cobba, o którym pisałem już wyżej.

Faza pucharowa. Kilka klasyków i jedna niespodzianka

Każdą walkę postaram się omówić w osobnym akapicie, a zatem zaczynamy od ćwierćfinału

Walka Tetsuyi Naito z Hikuleo była bardzo mocno średnia. Naito podszedł do niej raczej na totalnej wyjebce, a Hikuleo no nie ukrywajmy, nie jest w stanie wykręcić five stara, toteż było to najsłabsze starcie z całej fazy pucharowej.

Drugim ćwierćfinałem był pojedynek liderów stajni. Will Ospreay i David Finaly dali walkę w dosyć amerykańskim stylu. Rzadko kiedy w Japonii dochodzi do takich starć, w których stajnie aż tak ze sobą się biją o to, by ich lider osiągnął zwycięstwo a tak było właśnie tutaj. Uważam, że to całkiem fajna odmiana, która sprawiła, że to starcie oglądało się to jeszcze lepiej i koniec końców było najlepszym z ćwierćfinałów.

Sanada z Evilem nie stworzyli jakiegoś niespodziewanego widowiska. O dziwo jednak zwłaszcza ze strony House of Torture było bardzo mało ingerencji. Co jeszcze dziwniejsze, EVIL wygrał je w miarę czysto i dzięki temu będzie walczyć o główny pas federacji. Serio Gedo? Nie było innej opcji niż Evil jako contender do najważniejszego pasa w japońskim wrestlingu na najważniejszej japońskiej gali jesieni? No myślę, że byli, ale nie. Co jakiś czas mam wrażenie, że EVIL ma jakieś haki na Gedo i żeby ich nie ujawnić, daje mu co jakiś czas push. Innego wytłumaczenia nie widzę.

Okada i ZSJ to zazwyczaj pewne zestawienie, ale widziałem już ich lepsze starcia. Być może winą tego jest to, że dostali za mało czasu, ale nie będę się czepiał, bo cały czas było to naprawdę przyjemne widowisko. Szkoda Zacka, ale no nie było w zasadzie szans jeszcze przed pojedynkiem, że Okada tutaj poniesie porażkę. Myślę jednak, że ZSJ specjalnie się nie będzie zadręczał, bo za nim naprawdę niezły rok,

Od czasu heel turnu Evila nie potrafi on wykręcić z Okadą jakiegoś mega starcia (zresztą chyba z nikim nie potrafi go zrobić). Tak też niestety było w Ryogoku i z pewnością było tysiąc innych, lepszych walk godnych półfinału G1 Climax. Nie chciałem Okady w finale Climaxa, ale z dwojga złego lepszy on niż EVIL.

Z kolei Naito i Ospreay wykręcili moim zdaniem najlepszą walkę w tegorocznym G1. Emocji było w nich naprawdę sporo. Spotów równie wiele. Niebezpiecznych akcji również. Do tego publika był TOP. No nie da się z tych wszystkich składowych nie wykręcić bardzo dobrego starcia. Bawiłem się naprawdę świetnie i każdemu mogę śmiało polecić ten półfinał…

… który o dziwo był lepszy niż finał. Nie mówię jednak, że Okada i Naito zrobili zły pojedynek. Po prostu mam wrażenie, że jeśli stoczy się między sobą x walk, no to ciężko już pokazać cokolwiek nowego i tak było w tym wypadku. Uważam, że w przeszłości liderzy Chaosu i LIJ dawali zdecydowanie lepsze starcia i stać ich na nieco więcej. Nadrobić tę walkę jednak tzeba choćby dlatego, że to po prostu finał G1.


TOP 10 walk w G1 Climax wg mnie

1. Will Ospreay vs. Tetsuya Naito - G1 Climax Semi-Final Match - G1 Climax Day 18 - 12.08.2023 - * * * * * ¼*
2. Will Ospreay vs. El Phantasmo - G1 Climax B Block Match - G1 Climax Day 14 - 6.08.2023 - * * * * *
3. Will Ospreay vs. Kazuchika Okada - G1 Climax B Block Match - G1 Climax Day 9 - 27.07.2023 - * * * * ¾*
4. Kazuchika Okada vs. Tetsuya Naito - G1 Climax Final Match - G1 Climax Day 19 - 13.08.2023 - * * * * ¾*
5. SANADA vs. Yota Tsuji - G1 Climax A Block Match - G1 Climax Day 5 - 21.07.2023 - * * * * ½*
6. Shingo Takagi vs. HENARE - G1 Climax C Block Match - G1 Climax Day 4 - 19.07.2023 - * * * * ½*
7. SANADA vs. Kaito Kiyomiya - G1 Climax A Block Match - G1 Climax Day 7 - 25.07.2023 - * * * * ¼*
8. David Finlay vs. Will Ospreay - G1 Climax Quarter-Final Match - G1 Climax Day 17 - 10.08.2023 - * * * * ¼*
9. Shingo Takagi vs. Tama Tonga - G1 Climax C Block Match - G1 Climax Day 10 - 30.07.2023 - * * * * ¼*
10. Tomohiro Ishii vs. Eddie Kingston - G1 Climax C Block Match - G1 Climax Day 8 - 26.07.2023 - * * * * ¼*

Inne warte obejrzenia walki

Day 1
  • Ren Narita vs. Shota Umino
  • Will Ospreay vs. Taichi
Day 3
  • Will Ospreay vs. YOSHI-HASHI
Day 6
  • Tomohiro Ishii vs. Shingo Takagi
Day 7
  • Kazuchika Okada vs. YOSHI-HASHI
Day 8
  • Zack Sabre Jr. vs. Jeff Cobb
Day 11
  • Shota Umino vs. Yota Tsuji
Day 12
  • Tetsuya Naito vs. Zack Sabre Jr.
  • Shingo Takagi vs. David Finlay
Day 17
  • Kazuchika Okada vs. Zack Sabre Jr.
Wszystkie walki warte do obejrzenia, to w mojej skali cztery gwiazdki lub więcej

Największe zaskoczenie turnieju


Hikuleo

Jak nie rozumiem tego, jakim cudem uznali, że wyjście Hikuleo z bloku będzie dobrym pomysłem, tak jednak uważam, że było to bardzo duże zaskoczenie. Na 90% było wiadomo, że do fazy pucharowej wyjdzie któryś z debiutantów (sorry Chase), ale Hikuleo obstawiałbym jako ostatniego, który tego dokona. Zrobił to jednak, pokonując wszystkich trzech muszkieterów oraz przy okazji Kaito Kiyomiyę, czym naprawdę mnie zaskoczył, bo w życiu się nie spodziewałem, że jedna z głównych gwiazd NOAH zaliczy porażkę z Leo.

Kto wie może i Japonia doczeka się swojego Big Showa czy też Brauna Strowmana w postaci członka GoD. Fanem, jak większości gigantów we wrestlingu pewnie nie będę, ale muszę to zaakceptować i obserwować, jak dalej rozpisany będzie młodszy brat Tamy i Tangi.

Największe rozczarowanie turnieju


Kaito Kiyomiya

Ja rozumiem, że to człowiek z NOAH i nie można go stawiać wyżej niż większość gwiazd NJPW, ale na Boga, Kiyomiya nie powinien się zgodzić na udział w tym turnieju, wiedząc jak będzie bookowany. Co za problem było dać mu dobry run w bloku i nawet wygraną z Sanadą by na trochę dłużej zagościł w NJPW i jesienią bił się o pas i przegrał? Co za problem było sprawić, że wyjdzie z bloku i po raz drugi zmierzy się z Okadą i nawet wygra, dzięki czemu dostaniemy trylogię z głównymi gwiazdami obecnego pokolenia japońskiej sceny wrestlingowej? Na oba pytania odpowiadam - żaden. Tymczasem Kiyomiya dobrze pokazał się z Sanadą i w zasadzie to było na tyle. Jeden z najsłabszych występów zawodników niezwiązanych z NJPW od lat. Naprawdę mocno się zawiodłem, widząc to, co się działo. No ale może z drugiej strony oczekiwania miałem zbyt wielkie i wygórowane? Istnieje też taka opcja. Niemniej jednak dla mnie Kaito jest największym rozczarowaniem turnieju.


Co sądzę o zwycięzcy?

Uważam, że to dobry wybór. Naito musiał zawalczyć z Sanadą po odejściu tego drugiego z LIJ i panowie zrobią to na największej scenie ze wszystkich, jeśli chodzi o Japonię, a więc w Tokyo Dome. Na tę chwilę typuje lidera Los Ingos na tego, który będzie kończył show 4 czerwca, ale być może Gedo znów mnie zaskoczy. Na razie zapowiada się raczej średnia jesień, ale może po galach Destruction, których Road to zaczyna się już w ten weekend.

Z chęcią poczytam wasze opinie o G1 w komentarzach. Dajcie znać, co na chłodno sądzicie o trzydziestej trzeciej edycji Climaxa.


fot. njpw1972.com; g1climax.njpw.co.jp
All photos are from: njpw1972.com; g1climax.njpw.co.jp

Komentarze